Mia Leijssen

Tworzenie przestrzeni dla wewnętrznego przewodnika

Mia Leijssen · 30 min czytania
← Inspiracje

Prof. dr Mia Leijssen — Wydział Psychologii, K.U. Leuven, Leuven, Belgia

Pierwotnie opublikowane jako: Leijssen, M. (2007). Tworzenie przestrzeni dla wewnętrznego przewodnika. American Journal of Psychotherapy, 61(3), 255–270.

Relacja terapeutyczna jest opisywana jako czynnik leczniczy sam w sobie, a także ułatwiający inne zadania. Wyróżnia się zadania doświadczeniowe, które ułatwiają pracę nad domenami intrapsychicznymi, interpersonalnymi i egzystencjalnymi. Focusing to intrapsychiczne zadanie polegające na zwracaniu uwagi na swoje cielesne odczucia. Oczyszczanie przestrzeni pomaga klientom znaleźć odpowiedni dystans do odkrywania swoich doświadczeń, gdy są zbyt blisko lub zbyt daleko od swoich emocji. Praca interpersonalna przejmuje wiodącą rolę, gdy nieprzystosowawcze wzorce interakcji utrudniają życie relacyjne klienta. Metakomunikacyjne informacje zwrotne i doświadczenia interpersonalne w spotkaniu terapeutycznym działają jako zaproszenie do opracowania nowych sposobów komunikacji. Procesy egzystencjalne są kwestionowane, gdy klient zmaga się z tym, co przynosi życie. Wreszcie „wewnętrzny przewodnik” znaleziony w dostępie do doświadczenia może obejmować świadomość transcendentnego wymiaru, który prowadzi do duchowego wzrostu. Winiety z krótkoterminowej psychoterapii ilustrują, w jaki sposób to podejście jest stosowane w praktyce.

Słowa kluczowe: Koncentracja, Doświadczenie odczuwane cieleśnie, Interpersonalny, Egzystencjalny, Duchowy

Wprowadzenie

Moje pierwsze szkolenie jako terapeuty odbyło się w humanistycznej tradycji Carla Rogersa (1961). Tutaj dowiedziałam się, że relacja między klientem a terapeutą jest przestrzenią życiową, w której może zachodzić proces rozwoju klienta. Porównuję relację terapeutyczną do „dobrego macierzyństwa i ojcostwa”. Daje ona klientowi nową szansę na doświadczenie tego, co w życiu najważniejsze, na wyleczenie się ze zranień i złych doświadczeń, na zbudowanie nowego znaczenia i znalezienie autentycznego sposobu zdrowego funkcjonowania. Zdałam sobie sprawę, że nawet najlepsze metody terapeutyczne są ograniczone kontekstem tej relacji. Dlatego moją pierwszą troską w każdym spotkaniu terapeutycznym jest jakość relacji. Oznacza to, że jestem w pełni obecna i dostrajam się do klienta w empatyczny i nieoceniający sposób. Postrzegam autentyczną relację jako kluczowy czynnik leczniczy sam w sobie, a także ułatwiający inne zadania. Włączyłam różnorodne zadania empiryczne, które ułatwiają pracę nad bardziej intrapsychiczną domeną, bardziej interpersonalnymi problemami i bardziej egzystencjalnymi kwestiami.

Moją pierwszą troską w każdym spotkaniu terapeutycznym jest jakość relacji.

W domenie intrapsychicznej byłam głównie pod wpływem Gendlina (1973, 1981, 1996). Gendlin odkrył, że klienci odnoszący sukcesy w psychoterapii zwracają uwagę na swoje bezpośrednie cielesne doświadczenia. Gendlin opracował „focusing” jako sposób pomagania klientom w dostępie do ich doświadczeń. W tym celu terapeuta może prowadzić klienta przez różne procesy, od oczyszczania przestrzeni, po zwracanie uwagi i symbolizowanie odczuć cielesnych. Gendlin opisuje focusing jako metodę metod, która może być praktykowana w różnych orientacjach i z wieloma rodzajami technik i diagnoz.

Praca interpersonalna przyciąga mnie czasami jako metoda stawiania wyzwań klientom, gdy ich trudności wyrażają się w ich relacjach, a ich styl interakcji odgrywa kluczową rolę w utrwalaniu problemów. Relacja klient-terapeuta może funkcjonować jako otwarta arena, na której klient pokazuje swój typowy sposób odnoszenia się do innych. Wymaga to przesunięcia uwagi i większej odwagi ze strony terapeuty, aby wyraźnie pracować nad stylem interakcji klienta w relacji tu i teraz. Uczciwa informacja zwrotna i metakomunikacja mogą skonfrontować klienta z jego preferowanym stylem interakcji. Jeśli chodzi o procedury terapeutyczne, dzięki którym perspektywa interpersonalna nabiera kształtu, w dużej mierze opierałam się na spostrzeżeniach Kieslera (1988).

Skrzydło egzystencjalne inspiruje mnie, ponieważ dotyczy ludzi realizujących swój pełny potencjał. Nie tylko konfrontuje klientów z oczywistościami egzystencji i obawami, które definiują ludzką kondycję, ale także pomaga rozwijać bardziej satysfakcjonujące strategie życia. Czerpiąc z egzystencjalnej wiedzy (Yalom, 1980; Schneider & May, 1995) oraz z różnych tradycji religijnych (Walsh, 1999) stałam się bardziej świadoma nie tylko mojej własnej intuicyjnej wiedzy, ale także siebie jako ucieleśnionej istoty duchowej.

Mój zapał do nauki doprowadził mnie do kontaktu z szeroką gamą podejść, które zintegrowałam z moim sposobem pracy jako psychoterapeuta empiryczny. Doświadczona użyteczność różnych modeli leży u podstaw mojej preferencji do integrowania różnych podejść na poziomie empirycznym, a nie teoretycznym. Szczególnie bycie klientem w różnych formach pracy z ciałem było bogatym doświadczeniem. Odkrycie, że ciało zawiera ogromną mądrość i otwiera przestrzeń dla nowej świadomości, nowych doświadczeń i nowej energii, należy do najlepszej części mojego życia.

W tym artykule przedstawię bardziej szczegółowo praktykę mojego integracyjnego podejścia empirycznego, dzieląc podróż psychoterapii na cztery etapy. 1. Ustanowienie produktywnego sojuszu roboczego; ożywienie narracji. 2. Uzyskanie dostępu do ciągłego doświadczania cielesnego; rozwijanie zdrowej relacji intrapsychicznej. 3. Interakcyjna informacja zwrotna; zmiana nieprzystosowawczych wzorców interpersonalnych. 4. Radzenie sobie z kwestiami egzystencjalnymi; przywracanie "ducha" w życiu. Ten podział na fazy nie jest w praktyce tak jasny; różne elementy z każdego etapu są obecne od początku do końca. Co więcej, procesy wewnętrzne, interpersonalne i egzystencjalne nie są odrębnymi bytami, ale różnymi aspektami jednego procesu. Posłużę się kilkoma winietami z krótkoterminowej psychoterapii jako konkretnym przykładem tego, jak to podejście jest stosowane w praktyce. Wybrałam tę klientkę , ponieważ będąc przedmiotem studium przypadku, wskazała w wywiadzie po terapii (Schnellbacher, 2005), że najbardziej pomocnym wydarzeniem w jej terapii było zwrócenie uwagi na jej odczucia cielesne.

Rosa na trawie o świcie

Etap 1. Ustanowienie produktywnego sojuszu roboczego; wprowadzenie narracji w życie

Podczas pierwszego spotkania z klientem zawsze zaczynam od aktywnej próby zbudowania dobrej relacji roboczej. Przyjazna przestrzeń, którą oferuję od samego początku, ma jakość „dobrego macierzyństwa”. Oznacza to: bycie obecnym w ciepły, przyjazny i czuły sposób oraz empatyczne przyjmowanie tego, co klient próbuje wyrazić. Nacisk kładzie się tutaj na wspierającą relację jako główny instrument ułatwiający narrację życiową klienta. Wielu klientów utknęło w historii, którą konstruują, aby zrozumieć swoje życie. Ich sposoby opowiadania o sobie mogą być zbyt wąskie lub żyją z niekompletnymi, chaotycznymi historiami. Empatyczna reakcja i pytania eksploracyjne zazwyczaj wystarczają, aby pomóc klientowi w skonstruowaniu odnowionej, bardziej kompletnej lub spójnej narracji życiowej podczas dialogu terapeutycznego. „Komunikacja empatii ma tendencję do ułatwiania zmian, ponieważ generuje szczególne poczucie empatycznego uznania w drugiej osobie. Jest to wartość sama w sobie jako forma więzi międzyludzkiej, a także ma tendencję do zmiany relacji z ukrytymi, odczuwanymi cieleśnie, nieświadomymi aspektami doświadczenia, otwierając je na świadomość i zmianę” (Warner 1996, s. 130).

Komunikacja niewerbalna uzupełnia narrację. Poświęcam czas na zsynchronizowanie się z ciałem klienta, aby poczuć jego ucieleśnioną całość, rozwinąć i utrzymać relację oraz stworzyć „środowisko trzymające”. Staram się przywrócić cielesną wiedzę klienta do centrum uwagi i świadomości klienta, doceniając niewerbalne wyrażenia. Tak więc w rzeczywistości reaguję tak samo na twarz, głos, gesty, które towarzyszą historii, jak i na treść. Mogę werbalnie zastanowić się nad niewerbalnym zachowaniem klienta lub wybrać niewerbalny sposób, aby skierować uwagę klienta na jeszcze nieokreślone emocje. Za pomocą tych interwencji skupiam uwagę klienta na „czymś”, co już jest obecne, ale na co klient nie zwraca pełnej uwagi lub czego nie jest świadomy (Leijssen, 2006).

Aby zbudować dobrą relację roboczą, oferuję również „dobre ojcostwo”, co oznacza, że struktura wyłania się z chaosu, że rzeczywistość zostanie skonfrontowana i że istnieje autentyczna komunikacja. Nieodpowiednie ojcostwo – które zawsze ma miejsce, gdy rola ojca nie została właściwie uosobiona przez kogoś w życiu klienta – pozostawia klienta w jakiś sposób niezdolnego do wyznaczania granic i używania jasnych wyrażeń werbalnych do konceptualizacji tego, co się dzieje. Terapia może również cierpieć z powodu nieodpowiedniego ojcostwa, gdy terapeuta bez końca poddaje się uczuciom i potrzebom klienta. Terapeuta, który unika strukturyzacji i „przechodzenia do rzeczy”, może spowodować, że terapia stanie się bezproduktywnym i bezkształtnym procesem z niepotrzebną stratą czasu. Terapeuta będzie starał się przywrócić znaczenie, oferując interakcję zapewniającą formę i wyznaczającą granice. „Wszystkie uczucia są mile widziane, ale możliwe działania są bardzo ograniczone. Dzięki temu terapia nie przypomina innych relacji. Ograniczenia działań umożliwiają głębię” (Gendlin 1996, s. 303).

Ograniczenia działań umożliwiają głębię

Aby zbudować dobry sojusz roboczy, staram się również uzgodnić z klientem kwestie, nad którymi możemy wspólnie pracować w określonych ramach czasowych. Dokonuję wyraźnych ustaleń dotyczących długości i liczby sesji terapeutycznych, nad którymi będziemy wspólnie pracować. W przypadku terapii, w których trudno jest oszacować, ile czasu będzie potrzebne, uważam, że przydatna jest praca w krótszych ramach czasowych: oceny można ustalać co 5 lub 10 sesji, za każdym razem obejmując badanie, jak przebiega leczenie i co jest potrzebne. Praca z jasnymi ramami czasowymi ma na celu świadome wykorzystanie czasu i utrzymanie świadomości postępów i jakości terapii. Od samego początku staram się dać klientowi odczuć moje podejście terapeutyczne. Poniższy przypadek czyni ustanowienie sojuszu roboczego bardziej konkretnym.

Studium przypadku — Etap 1

40-letnia kobieta przychodzi do mnie, mówiąc, że była już na terapii 3 razy i że wszystkie poprzednie terapie „zawiodły”. Pierwsza była z niedyrektywnym terapeutą; klientka zdecydowała po 6 sesjach, że „rozmowy jej nie pomagają”. Druga była z terapeutą behawioralnym, od którego uciekła po 3 sesjach, ponieważ powiedziała, że bardzo ją naciskał, mimo że nie czuła się przy nim bezpiecznie. Trzeci był z psychiatrą, który dał jej leki, aby zmniejszyć jej lęki. Zdezorientowana przestała się z nim spotykać po serii sesji, ponieważ dochodziło do naruszania granic i zalotów seksualnych.

Jeśli chodzi o jej historię, sytuację i obecne problemy, jej ojciec był alkoholikiem, który znęcał się nad nią, a jednocześnie był szanowany przez innych za wysoki poziom funkcjonowania zawodowego. Rodzina musiała zachowywać pozory, nawet gdy ona przeżywała traumę. Jest żoną partnera, który również znęca się nad nią i ich dziećmi; nie może kontrolować jego agresji. Jej partner naciskał na nią, by zrezygnowała z kariery. Chce poddać się terapii, ponieważ nie może kontrolować swojego niepokoju i uczucia strachu, a także dlatego, że czuje się przytłoczona przerażającymi wspomnieniami z przeszłości.

Mówi o tym wszystkim podczas pierwszej sesji, podczas której ograniczam się głównie do uważnej obecności, wspierających empatycznych refleksji i od czasu do czasu proszę o wyjaśnienia lub konkretne przykłady. W ten sposób ożywa narracyjna konstrukcja jej tożsamości. Jej narracja pokazuje, że ostre problemy, z powodu których szuka pomocy, należą obecnie głównie do sfery intrapsychicznej i interpersonalnej. Gdy mówi, z jej zaciśniętych ust, zwężonych oczu, zwężenia głosu „wyciekają” emocje, które stara się ukryć, gdy się pojawiają. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że onieśmiela mnie jej doskonały wygląd. Doświadczam, jak może sprawiać na ludziach mylne wrażenie. Nie mówię jeszcze o tym elemencie interakcji, ale trzymam go z tyłu głowy. Ponieważ jej długa historia zajmuje całą pierwszą sesję, nie dochodzimy do momentu omówienia terapeutycznego kontraktu. Proponuję przyjrzeć się temu podczas drugiej sesji rozpoznawczej.

Na drugą sesję wchodzi bardzo pobudzona. Ponieważ panikuje, sugeruję, byśmy wypróbowali uspokajające ćwiczenie z repertuaru empirycznego. Ułatwiam jej nawiązanie kontaktu z ciałem i nazwanie elementów bolesnej przeszłości, bez wracania do tych traum. Pod koniec sesji mówi, że dzisiejsze podejście do niej przemawia. Ma poczucie, że „jej rany są opatrywane” i że jest ktoś, kto ją rozumie i zapewnia jej bezpieczeństwo.

Klientka właśnie po raz pierwszy doświadczyła „oczyszczania przestrzeni”, mikroprocesu z podejścia focusingu. Proponuję jej pracę głównie z focusingiem na początkowym etapie terapii, ponieważ czuje, że to doświadczalne podejście jej pomaga. Wyjaśniam, że to podejście może pomóc jej inaczej radzić sobie ze wszystkim, co ją przeraża i sprawia, że jest niespokojna. Daję jej również do zrozumienia, że problemy, jakie ma ze swoim agresywnym partnerem, nie zostaną rozwiązane podczas terapii indywidualnej. Ponieważ jej partner nie chce mieć nic wspólnego z terapią, zgadzamy się, że będziemy musieli poszukać sposobu, w jaki może inaczej radzić sobie z jego agresją. Biorąc pod uwagę jej historię z przekraczaniem granic, jej perfekcjonizm i dziwną odporność, podejrzewam, że dobrze będzie dla niej mieć wyraźnie zaznaczoną przestrzeń do eksploracji. Proponuję kontrakt terapeutyczny na 20 sesji.

Klientka została również poproszona o udział w badaniu. Podczas wywiadu z badaczem klientka wyraziła, że docenia fakt, że wszystko zostało jasno wyjaśnione od samego początku; że wiedziała, czego się spodziewać i jak będziemy pracować podczas terapii. Powiedziała, że pierwszy kontakt dał jej nadzieję na poprawę. Na podstawie tych dowodów możemy stwierdzić, że sojusz roboczy został odpowiednio ustanowiony podczas tych 2 sesji: istnieje pozytywna więź afektywna między klientem a terapeutą; i osiągnęli porozumienie co do swoich celów i sposobu, w jaki będą pracować podczas terapii.

Etap 2. Dostęp do ciągłego doświadczania ciała; rozwijanie zdrowej relacji intrapsychicznej

Podejście empiryczne wykorzystuje kilka metod, aby zaktualizować proces doświadczania i pomóc klientowi rozwinąć odnowioną relację intrapsychiczną (Mahrer, 1996/2004; Elliott, Watson, Goldman, Greenberg, 2004). Konkretne sygnały procesowe od klienta mówią terapeucie, kiedy wprowadzić konkretne zadanie procesowe, do którego terapeuta zachęca w aktywny sposób w kontekście zapewnienia bezpiecznej i wspierającej relacji. Proces focusingu, wprowadzony przez Gendlina (1981, 1996), jest szczególnym sposobem zwracania uwagi na odczuwane doświadczenie w ciele. Poprzez uważne zastanowienie się nad tym, co na początku jest dość niejasne, można nawiązać kontakt z całym odczuwanym sensem danej kwestii, problemu lub sytuacji. Poprzez interakcję z symbolami, odczuwane doświadczenie może stać się bardziej precyzyjne, może się poruszać i zmieniać, można osiągnąć odczuwalną zmianę: doświadczenie prawdziwej zmiany. Włączenie prostego zaproszenia do zwrócenia uwagi na ciało odczuwane od wewnątrz może ułatwić proces skupienia. Kiedy więc klient mówi coś ważnego, terapeuta może zapytać: „Jeśli skupisz swoją uwagę na środku swojego ciała, co pojawi się w twoim ciele na ten temat?”. Lub zaproszenie takie jak: „Poczekaj chwilę, czy możesz sprawdzić w środku, co tam czujesz?”. Jeśli to cielesne źródło nie jest zbyt obce dla klienta, symbole docierają bezpośrednio z tego miejsca. Jednak wewnętrzny obiekt uwagi może dać o sobie znać tylko wtedy, gdy podejdzie się do niego w określony sposób. Wymaga to postawy spokojnego i przyjaznego pozostawania obecnym z tym, czego jeszcze nie można wypowiedzieć, bycia otwartym na to, co jeszcze nie zostało uformowane. Postawa ta zakłada tolerancję dla niepewności i zdolność do rezygnacji z kontroli. Ten sposób zwracania uwagi do wewnątrz jest niezwykły w społeczeństwie ukierunkowanym na zewnątrz, a wielu klientów stawia opór, ponieważ doświadczają tego wewnętrznego procesu jako zagrażającego. Brak wiedzy na temat tego, co dokładnie się wydarzy, jest przerażający dla osób, które były przyzwyczajone do trzymania emocji na wodzy. Oczywiste jest, że dana osoba odważy się przyjąć taką postawę tylko wtedy, gdy ma już duże poczucie bezpieczeństwa interpersonalnego.

Gendlin (1981) opisał sześć ruchów skupiających: oczyszczanie przestrzeni; uzyskiwanie wyczucia; znajdowanie uchwytu; rezonowanie uchwytu i wyczucia; pytanie; otrzymywanie. Używam tych kroków jako mikroprocesów w różnych momentach terapii, aby ułatwić określone rodzaje eksploracji siebie (Leijssen, 1998). Wymaga to diagnozy procesu, w której terapeuta rozpoznaje sygnały zwiastujące pojawienie się mikroprocesu wymagającego ułatwienia.

Na początku sesji terapeutycznej pytam klienta (i siebie): „Co teraz domaga się uwagi?”. Interwencje werbalne, za pomocą których zapraszam doświadczające ciało do przejęcia inicjatywy, są zwykle raczej krótkie. Jednak niektórzy klienci mogą potrzebować więcej wskazówek i praktyki, aby nauczyć się uzyskiwać dostęp do odczuć cielesnych. Aby to ułatwić, warto rozpocząć od mikroprocesu oczyszczania przestrzeni, aby dać ciału czas na ujawnienie tego, co przynosi. Uwaga jest najpierw kierowana na ciało poprzez zauważenie tego, co tam jest. Klient pyta wewnątrz: „Jaki jestem teraz? Co przynoszę ze sobą w tej chwili?”. Terapeuta może również poprosić klienta, aby zamknął na chwilę oczy i zobaczył, jak czują się różne obszary ciała. Oddychanie i odczucia w gardle, klatce piersiowej, żołądku i brzuchu otrzymują pełną uwagę. Każda percepcja, doznanie fizyczne, temat lub uczucie wysuwające się na pierwszy plan są potwierdzane. Są one krótko poruszane i poświęca się im miejsce bez zajmowania się ich treścią. Można to robić tak długo, aż poczuje się, że wszystkie zmartwienia zostały uznane i tymczasowo odłożone na bok. Po tym, jak wszystkie problemy otrzymają odpowiednie miejsce, klienci mogą doświadczyć zwiększonej obecności i poczucia spokoju i skupienia. Jako terapeuta uważam, że przydatne jest krótkie przejście przez etap oczyszczania przestrzeni na początku sesji terapeutycznej. Zmniejsza to szanse na pomieszanie moich własnych tematów z tematami klienta. Pomaga mi to również odłożyć na bok moje zmartwienia, aby nie zajmować się nimi, gdy powinnamm poświęcić pełną uwagę mojemu klientowi. Oczyszczanie przestrzeni może być zatem formą centrowania, uważności i „higieny psychicznej” również dla terapeuty.

Co teraz domaga się uwagi?

Po zakończeniu fazy oczyszczania przestrzeni klient może zostać poproszony o wybranie jednej kwestii do pracy. Koncentracja działa najlepiej, gdy klient może być z uczuciami, a nie w nich (Weiser Cornell, 1996). Potrzebny jest pewien dystans między sobą a problemem. Przy „właściwym dystansie” klient może uzyskać dostęp do problemu bez zbiegania się z nim. Często klient pozostaje zbyt daleko od doświadczenia, przez co nie czuje nic i nie jest w kontakcie, lub klient jest zbyt blisko i zalewany przez problemy, przez co nie pozostaje żadne „ja”, które mogłoby odnosić się do tego, co jest odczuwane. Nierzadko zdarza się nawet, że klient zmienia swoje nastawienie ze zbyt dalekiego na zbyt bliskie. Interwencje terapeutyczne różnią się w zależności od tego, czy klient jest zbyt daleko, czy zbyt blisko problemów.

W zbyt zaawansowanym procesie zdarza się, że klienci nie znają ciała jako wewnętrznego autorytetu. Wprowadzenie podejścia skierowanego do ciała jest często niezbędnym krokiem w nawiązaniu kontaktu z nowym źródłem wiedzy. Również podejścia niewerbalne, takie jak muzyka, ruch, rysunek itp. mogą być bardzo pomocne w takich przypadkach (Leijssen 2006). Jeśli terapeuta zdecyduje się pozwolić klientowi rozpocząć od jakiejś formy relaksu, należy upewnić się, że relaksacja nie staje się zbyt głęboka; w rzeczywistości skupienie wymaga pełnej koncentracji i żywej otwartości. Relaksacja jest zbyt głęboka, gdy ciało przestaje „odpowiadać”.

W zbyt bliskim procesie klienci mogą być przytłoczeni zbyt wieloma uczuciami i doznaniami. Oznaki, że pomoc terapeuty jest potrzebna w tworzeniu większego dystansu, to: klienci wykazują niechęć do tego, co się pojawia, lub odczuwają niepokój i napięcie, lub mogą całkowicie identyfikować się z doświadczeniem. Kiedy terapeuta ma do czynienia ze zbyt bliskim sposobem odnoszenia się, odwołuje się do naturalnej zdolności człowieka do „rozszczepiania się” i do ogromnej mocy, która może być zawarta w wyobraźni. Najczęstszym sposobem tworzenia dystansu jest poproszenie klienta, aby przypisał problemowi miejsce poza sobą. Ten proces tworzenia dystansu może być jeszcze bardziej wspomagany na poziomie fantazji poprzez użycie różnych metafor. Jeśli problem jest bardzo groźny lub przerażający, można postawić „płot” między nim a klientem lub klient może narysować coś i przykleić rysunek na zewnątrz okna pokoju terapeutycznego. Jednak gdy klient jest przytłoczony czymś „dziecięcym” lub bardzo drogim, może być konieczne odwołanie się do innych metafor, aby stworzyć odpowiedni dystans. Wyznaczone miejsce powinno znajdować się „na zewnątrz”, a jednocześnie powinno uwzględniać wrażliwość danej kwestii. Można więc zapytać: „Czy mógłbyś wziąć to zranione dziecko na kolana?”. Niezależnie od wybranej drogi, nigdy nie jest ona tożsama z „zapomnieniem o problemie” lub „wyparciem go”. Jest to raczej przyjazne poszukiwanie dobrego miejsca dla niego w porozumieniu z uczuciami i obrazami klienta. Jest to próba nawiązania lepszej relacji intrapsychicznej. Proces ten jest sam w sobie uzdrawiający; tworzy doświadczenie „nowego ja”, zdolnego do znalezienia lepszego sposobu odnoszenia się do swoich problemów z pozycji obserwującego siebie. Studium przypadku ilustruje siłę znalezienia odpowiedniego dystansu.

Studium przypadku — Etap 2

Podczas pierwszego etapu terapii klientka zawsze odczuwała wszechogarniający lęk spowodowany traumatyczną przeszłością i agresją jej obecnego partnera. Pracowałyśmy z obrazem „zranionego dziecka”, które wiele przeszło, ale nie ma odwagi o tym mówić. Ponieważ „zranione dziecko” często przestaje funkcjonować i często jest przytłoczone strachem, klientka chętnie przyjmuje propozycję, że „zranione dziecko może zostać w domu terapeuty w ciągu tygodnia”. Czuje, że rozwija się dzięki temu pomysłowi i w ciągu następnego tygodnia zauważa, że nie jest tak bardzo wytrącona z równowagi.

W sesji 6 odczuwa „dużo łez”, mimo że nie płacze. Kiedy pytam ją, czego teraz najbardziej potrzebuje, odpowiada: „pozbycia się przerażających obrazów z przeszłości”. Zdaję sobie sprawę, że musimy postępować ostrożnie, ponieważ wcześniej ostrzegała mnie o swojej skłonności do ucieczki. Pytam ją, jakich obrazów z przeszłości chce się pozbyć. Opisuje dwa bardzo przerażające obrazy. Czuję, jak te straszne doświadczenia są nie do zniesienia dla dziecka, tak jak dla większości dorosłych. Niemal niezauważalnie dla niej kieruję obrazami jak filmem, który ogląda ze mną z bezpiecznej odległości, zamiast pozwalać jej zbiegać się z maltretowanym dzieckiem i utonąć w traumatycznym doświadczeniu. Pod koniec tej sesji proponuję, aby „włożyła taśmę z filmem strasznych obrazów do szafy w moim pokoju terapeutycznym”.

W sesji 7 mówi, że w ciągu tygodnia czuła się o wiele spokojniejsza i bezpieczniejsza, ale „taśmy z filmem cały czas były z tyłu jej głowy”. Kiedy pytam ją, co takiego ważnego jest na tych taśmach, że musi je mieć przy sobie, odpowiada: „Tam jest moje dziecko, wszystko, czym teraz jestem, jest z nim związane”. Sugeruję, abyśmy razem uważnie obejrzeli film ponownie i aby pozostała w kontakcie ze swoim ciałem, gdy wyraża ono swoje potrzeby. Natychmiast wyraża, że musi chronić swoje dziecko w filmie. Proszę ją, by wzięła dziecko na kolana i obejrzała film ze mną i dzieckiem na kolanach. To natychmiast daje jej ciepłe uczucie, a film się kurczy. Teraz opisuje, jak dziecko na jej kolanach odczuwa niekończący się strach, ból i smutek i potrzebuje niekończącego się pocieszenia. Ten obraz dziecka opierającego się o jej ramię pozostaje bardzo silny, gdy opowiada o tym, przez co dziecko przeszło. „Ale”, mówi, „nie musi tego wszystkiego wyjaśniać, wystarczy, że czuje się pocieszone i że to pocieszanie będzie trwało tak długo, jak będzie potrzebne”. Nie dziwi mnie, gdy pod koniec tej sesji „nie musi już zostawiać zranionego dziecka z terapeutą”, ponieważ czuje, jak może je pocieszyć i chronić. W związku z tym wspomina, że jej matka nigdy nie była przy niej, by ją chronić i pocieszać. W międzyczasie „jej dziecko zasnęło oparte o jej ramię”. Opowiada, jak wyczerpujące było wszystko dla dziecka, podczas gdy ona sama nigdy nie mogła odpocząć, zawsze musiała być czujna na zbliżające się niebezpieczeństwo. Opuszcza sesję „trzymając śpiące dziecko”.

Opuszcza sesję „trzymając śpiące dziecko”.

Rozpoczyna następną sesję opowiadając, że miała „tydzień pełen miłości”. „Śpiące dziecko” pozostało z nią przez cały czas. Straszne obrazy z przeszłości nie powróciły, a jej strach zniknął. Czuje się dobrze, dając temu dziecku – obok swoich prawdziwych dzieci – miejsce w swoim życiu. Wyjeżdża na wakacje na 3 tygodnie. Rodzinne wakacje przebiegły naprawdę dobrze. Po raz pierwszy w życiu musi „przyzwyczaić się do chwil szczęścia”.

Sesja 10 to ocena procesu terapeutycznego. „Gdzie jesteśmy teraz?” Kluczowa zmiana po sesji 7 pozostaje stabilna: straszne obrazy z przeszłości nie powróciły. Klientka uznała za bardzo pomocne, że nauczono ją metody kierowania uwagi na odczucia cielesne bez przytłoczenia. Nadal uzależnia się w związkach i boi się przemocy fizycznej ze strony partnera. Chce być w stanie radzić sobie z mężczyznami, którzy nad nią dominują. To zapowiada kolejny etap terapii.

Etap 3. Interakcyjne sprzężenie zwrotne; zmiana nieprzystosowawczych wzorców interpersonalnych

Kiedy skargi klientów dotyczą głównie problematycznych relacji w ich życiu, domena interpersonalna staje się priorytetem. Postawa interpersonalna klienta jest teraz kwestionowana jako wstęp do jego problemów. Jako terapeuta skupiam się na interakcji z klientem i zadaję sobie pytanie: „Co ten klient mi robi? Czego doświadczam podczas kontaktu z tym klientem?”. Polegam na moim cielesnym zmyśle orientacji – niektórzy mogą to nazwać „somatycznym przeciwprzeniesieniem” – jako wskazówce i informacji zwrotnej na temat poprawności interakcji. Autentyczność terapeuty staje się teraz odskocznią do zmiany. Autentyczność oznacza tutaj, że muszę być świadoma własnych reakcji, ponieważ są one narzędziami diagnostycznymi, za pomocą których rejestruję to, co wywołuje we mnie klient. Informacja zwrotna, za pomocą której wyrażam własne obserwacje i uczucia, jest konkretna: opisuję, jakie zachowanie prowadzi do jakiej reakcji. Przechodzę do metakomunikacji i wyraźnie wyrażam to, co przykuwa moją uwagę w interakcji. Często jest to dialog na temat relacji, a interwencje ze strony terapeuty są bardziej odkrywcze i konfrontujące.

W ten sposób klienci mogą uświadomić sobie własną rolę w trudnościach interpersonalnych, których doświadczają w swoim życiu, zróżnicowanie i elastyczność stylu i wzorców, których używają w kontaktach z innymi ludźmi. Metakomunikacyjne informacje zwrotne i doświadczenia interpersonalne w interakcji z terapeutą działają jako zaproszenie dla klienta do opracowania nowych sposobów komunikowania się i odnowienia relacji interpersonalnych.

Studium przypadku — Etap 3

W sesji 11 moją uwagę przykuwa fakt, że klientka siedzi ze skrzyżowanymi nogami, ze stopami nad ziemią, podczas gdy opowiada o kłótni z mężem. Doświadczam, jak łatwo byłoby ją popchnąć, by upadła. Przywołuję tę behawioralną informację zwrotną i proszę klientkę, aby doświadczyła, jak prezentuje się w tej interakcji. Klientka – ku własnemu zaskoczeniu – przyznaje, że w większości bójek z mężem siedzi ze skrzyżowanymi nogami i bez większego protestu jest przez niego popychana, a następnie bita.

W sesji 13 udzielam emocjonalnej informacji zwrotnej, szczerze mówiąc o sposobie, w jaki klientka prezentuje się i patrzy na mnie: czasami czuję, że nie jestem wystarczająco dobrze ubrana. Klientka przyznaje, że jej mąż często robi jej wyrzuty, że patrzy na niego z góry, co stymuluje go do jeszcze większego upokarzania jej. Nauczyła się od swojej rodziny, aby nigdy nie okazywać słabości i zawsze zachowywać się tak, jakby wszystko było pod kontrolą.

Podczas sesji 14 klientka opisuje, w jaki sposób wkłada dużo energii w utrzymanie porządku w domu, aby nie być krytykowaną. Nigdy nie krytykuje swojego partnera, ponieważ boi się, że wywoła to jego agresję. Ponieważ mój dom jest nieco zabałaganiony, pytam klientkę, co myśli, kiedy tu przychodzi. Na początku klientka mówi, że wszystko wygląda w porządku. Myślę jednak, że klientka nie brzmi zbyt szczerze i zachęcam ją do wyrażenia szczerej opinii. Klientka mówi, że ogród nie jest zbyt zadbany. Później, podczas rozmowy z badaczem, klientka mówi, że wiele się nauczyła dzięki tej interakcji. Zdała sobie sprawę, że jej perfekcjonizm powoduje wiele niepotrzebnych problemów. Odkryła, że może skrytykować kogoś bez robienia mu na złość.

Niespodziewane wydarzenia mogą również przynieść odpowiednie interakcyjne punkty wyjścia. Po sesji 15 niespodziewanie trafiłam do szpitala, więc nie mogłam dotrzymać terminu spotkania z klientką. Mój mąż skontaktował się z klientką telefonicznie, aby poinformować ją o odwołaniu sesji. Następnie klientka wysłała mi e-mail, w którym wyraziła swoje zakłopotanie. Podczas następnej sesji terapeutycznej udzieliłam wyjaśnień na temat mojego stanu zdrowia i możliwego powrotu do szpitala. Okazało się, że klientka zinterpretowała odwołane spotkanie jako „karę”, ponieważ byłaby zbyt kłopotliwa. Później, podczas wywiadu z badaczem, klientka powiedziała: „jasna i szczera komunikacja terapeutki pełniła bardzo ważną funkcję modelującą. Dla mnie jest ona punktem odniesienia, jak można budować relację”.

Sesja 18th jest ewaluacją z perspektywy kontraktu roboczego obejmującego 20 sesji. Klientka stała się znacznie silniejsza i autentyczna w kilku sytuacjach, z wyjątkiem relacji z mężem. Nigdy nie była sobą w swoim małżeństwie i robi wszystko, by mu służyć. Nigdy nie odważyła się postawić mu granic, ponieważ bardzo boi się, że zostanie porzucona. Chce wziąć większą odpowiedzialność za to, co zrobi ze swoim życiem.

Wyspy na jeziorze

W terapii pojawił się nowy etap. Nie jest realistyczne, aby klientka mogła dokonać zmian, o których myśli, podczas 2 sesji, które nam pozostały. Uważam też, że nieodpowiedzialne byłoby przerywanie terapii w momencie, gdy klientka uwalnia się od partnera. Upewniam się, że przestrzeganie limitu czasu nie doprowadzi do tak dużej presji, że nas sparaliżuje. Postanawiamy, że odbędzie się jeszcze 5 sesji, z większą ilością czasu między sesjami. Pomysł polega na tym, że podczas tej ostatniej fazy terapii klientka zaczyna wyobrażać sobie jasny projekt swojego „nowego życia”.

Etap 4. Radzenie sobie z kwestiami egzystencjalnymi; przywrócenie „ducha” w życiu

Podczas ostatniego etapu terapii dołączam do klienta z moją autentycznością, troską i empatią w stawianiu czoła trudnym, nieuniknionym faktom ludzkiej egzystencji. Pod koniec terapii relacja staje się bardziej wzajemna. Czasami dzielę się odrobiną własnej mądrości lub wyjaśniam konkretną filozofię życia. Głębsza warstwa doświadczenia jest poruszana poprzez bliższe przyjrzenie się znaczeniu trudnych doświadczeń, z którymi klienci muszą się zmierzyć, odnosząc się do danych ludzkiej egzystencji, takich jak samotność, odpowiedzialność, bezsensowność, seksualność, śmierć. Specyficzny sposób radzenia sobie klienta z egzystencjalnymi tematami i pytaniami życiowymi jest kwestionowany. Kryzysy ingerujące w życie i powodujące niestabilność przekonań są badane pod kątem ich egzystencjalnego znaczenia. Terapeuta zachęca klienta do dokonywania wyborów i znalezienia „wewnętrznego przewodnika” lub cielesnego odczucia sensu istnienia.

Kiedy w końcu zostaną znalezione odpowiednie symbole i działania, które pasują do doświadczenia, klienci mogą poczuć satysfakcjonujące poczucie słuszności, odczuwalne cieleśnie rozwiązanie lub „odczuwalną zmianę”. Jest to znak, że to, co sugerowała wiedza cielesna, zostało dokładnie przeniesione. Na kontinuum intensywności na niskim końcu znajdują się małe zmiany, które mogą być minimalne lub subtelne, na wysokim końcu zmiana jest intensywna i oczywista (Friedman, 1995). Istnieją różne rodzaje zmian: czasami klient odczuwa uwolnienie lub ulgę w ciele; czasami jest to wyostrzenie jakiegoś niejasnego doświadczenia (np. ogólne uczucie dezorientacji staje się wyraźnym uczuciem gniewu); czasami klient czuje, że coś przemieszcza się z jednego miejsca w ciele do innego (np. uczucie duszenia się w ciele). Czasami jest to doświadczenie większej żywotności, podniecenia, entuzjazmu, nowego życia budzącego się i mieszającego w ciele; innym razem jest to uczucie większego spokoju, jasności, uziemienia, dobrego samopoczucia. Kiedy to, co jest odczuwane w ciele, staje się coraz dokładniej symbolizowane, osiąga się zgodność, która wydaje się przywracać „ducha” w życiu.

Wcześniej czy później terapeuta musi zniknąć z życia klienta, a wtedy klient musi być w stanie przejąć jego rolę. Zadanie polega na zastąpieniu terapeuty obserwującym, odzwierciedlającym, doświadczającym ja, które zwraca szczególną uwagę na wewnętrzne doświadczenie, aby wewnętrzna wiedza mogła dalej ujawniać swoje znaczenia. Z taką postawą osoba wchodzi w wewnętrzną relację, która może otworzyć niezwykłe drzwi do królestwa duchowej świadomości. „Wewnętrzny przewodnik” znaleziony w świadomości cielesnej może obejmować wymiar transcendentny. „Wiąże się to z wyjściem poza własny niezdrowy egocentryzm, dwoistość i wyłącznie w kierunku zdrowszego egocentryzmu, inkluzywności, jedności i zdolności do miłości” (Hinterkopf, 1996, s. 10). Tak więc osoba może czuć się niesiona przez ekscytującą wewnętrzną przygodę, która może zawierać niewyczerpane źródło troski o siebie i świat, co może prowadzić do zwiększonej pewności siebie i zaufania do „tajemnicy życia”, która odnosi się do czegoś „więcej” niż nasze ludzkie myśli mogą objąć.

Studium przypadku — Etap 4

Podczas kolejnej sesji badamy napięcie między jej potrzebą przynależności do męża a potrzebą rozwijania własnej tożsamości. Podczas kierowanej fantazji na temat swojego małżeństwa tworzy obraz drzewa, które jest zaszczepione na innym drzewie. Doświadcza, jak całkowicie stała się częścią swojego męża i jak przerażające jest uwolnienie się od tej więzi. Widzi także ogromną samotność, której doświadczyła i jak próbowała zapomnieć o tym w okresie dojrzewania, oferując swoje ciało każdemu mężczyźnie, który się do niej zbliżył. Bycie pożądaną w sposób seksualny było dla niej źródłem pewności siebie i intymności. Kontynuujemy pracę z obrazem drzew, gdzie wizualizuje siebie jako młodą sadzonkę, gotową do samodzielnego zapuszczenia korzeni. Próbujemy dowiedzieć się, co byłoby dla niej dobrą glebą do rozwoju i czego potrzebowałaby do wzrostu.

Spędzamy całą sesję na odkrywaniu wartości, które nadają kierunek i sens jej życiu. Troska o dzieci jest dla niej święta. Ponadto pragnie życia, w którym jest „prawda i dobro”. Te słowa przynoszą ciepłe, przestronne uczucie wokół jej serca. Kontynuując obraz drzewa, które potrzebuje dobrej gleby do wzrostu, postanawia najpierw oczyścić glebę swojego małżeństwa z wszelkiego brudu i trucizny.

Mówi o wielu kłamstwach w swoim małżeństwie. W międzyczasie „wyznała” mężowi swoją własną zdradę. Skonfrontowała go z prawdą, którą znała od dawna, ale której nie odważyła się wcześniej poruszyć, ponieważ bała się jego reakcji. Dokonała wyboru: nie chce dłużej żyć z mężczyzną, który ją zdradza i bije. Chce pójść własną drogą, jeśli on nie zdecyduje się na uczciwy i pełen miłości związek.

Potrafi teraz dostrzec kilka pozytywnych stron „samotności”. Na nowo definiuje problemy z mężem jako szansę na wzmocnienie siebie i odkrycie swojego „prawdziwego ja”. Próbuje znaleźć realistyczne kroki w procesie uwalniania się od niego. Podejmuje zajęcia, które może połączyć z pracą na pół etatu. Pyta mnie, czy wierzę, że modlitwa o dobre rozwiązania dla niej i dzieci może być pomocna? Prowadzimy dialog na temat tego, co modlitwa oznacza dla każdego z nas, w jaki sposób nawiązujemy kontakt z wyższą energią i przyjmujemy boskość w naszym życiu.

Po 23 sesjach zgodziliśmy się, że klientka jest na dobrej drodze do bardziej autentycznego sposobu życia i że żyje bardziej w zgodzie z własnymi wartościami i przekonaniami. Dokonała pewnych wyborów, dzięki którym czuje, że nie jest już pyłem na wietrze zewnętrznych mocy. Wie, że walka z mężem jeszcze się nie skończyła i że nadal jest narażona na naruszenie granic. Widzimy, że w tej fazie problemów bardziej potrzebuje dobrego prawnika niż psychoterapeuty. Planujemy zakończyć terapię po 2 kolejnych sesjach.

Klient anuluje 24 sesję (po miesięcznej przerwie) zostawiając wiadomość na mojej automatycznej sekretarce. Kontaktuję się z klientką, aby zapytać, jaki był powód odwołania sesji. Klientka stwierdziła, że wszystko idzie dobrze i nie ma ochoty iść na sesję. Kiedy to wyjaśniamy, przyznaje, że chciała uciec od terapeuty, zanim okaże się, że terapeuta „nigdy więcej nie będzie chciał jej widzieć”. Chce zapobiec zmianie swojego wizerunku terapeuty jako osoby opiekuńczej na wizję kogoś, kto się nią nie zajmuje. Podczas wywiadu z badaczem powiedziała, że uważa za bardzo wyjątkowe, że nie została ukarana za to nieuczciwe działanie. Nauczyła się z tego, że małe incydenty są również znaczące i warte omówienia.

Świt nad mgłą

Podczas ostatniej sesji (po 3 miesiącach) opowiada, jak jej nowo uzyskana wolność czasami wzbogaca, a czasami przeraża. Konflikty z jej byłym mężem również nie zostały zakończone. Ma jednak poczucie, że ma wystarczająco dużo bagażu, by stawić czoła przyszłości z większą otwartością i nadzieją. Praktykuje również 10-minutowe oczyszczanie przestrzeni każdego wieczoru, aby znaleźć odpoczynek przed pójściem spać i poczuć kontakt z jakąś „wewnętrzną obecnością”.

Uwagi końcowe

Uzyskanie dostępu i umożliwienie doświadczania może być całkowicie zgodne ze sposobem, w jaki wielu terapeutów już pracuje, lub może stanowić pewną zmianę w podejściu i języku. Walidacja odczuć cielesnych może być pomocna na każdym etapie terapii, ponieważ natychmiast przywoła rzeczywistość i pogłębi proces. Praca doświadczeniowa nie zależy od wybranej teorii, ani od tego, czy używa się technik werbalnych, cielesnych czy interakcyjnych, czy nawet wszystkich z nich, ale od tego, jak się ich używa (Leijssen, 2004). Proces integracji może być naturalny i płynny, jeśli klienci zostaną zaproszeni do rozpoznania, czy to, co mówią, pasuje do tego, czego doświadczają.

Ciało wydaje się wiedzieć więcej, niż można wyrazić lub wyjaśnić. Gendlin (1981) wskazuje na to, gdy pisze: „Twoje fizycznie odczuwane ciało jest w rzeczywistości częścią gigantycznego systemu tutaj i innych przestrzeni, teraz i innych czasów, ciebie i innych ludzi - w rzeczywistości całego wszechświata. To poczucie bycia cieleśnie żywym w rozległym systemie jest ciałem odczuwanym od wewnątrz” (s. 77). Świadomość subtelnych, ale konkretnych odczuć cielesnych może stać się autotranscendentnym, duchowym sposobem poznania.

Ciało wydaje się wiedzieć więcej, niż można wyrazić lub wyjaśnić.

Wzrost internalizacji nie powinien być postrzegany jako samolubne kontemplowanie własnego pępka. Wręcz przeciwnie, jest to potężne źródło, z którego osoba, oczyszczona i uzdrowiona, może wyłonić się z uczuciem prawdziwej troski o to, czego inni naprawdę potrzebują. Kiedy osoba zaczyna od wewnętrznego centrum, docieranie do innych staje się bardziej znaczące.

Klienci mogą ćwiczyć uzyskiwanie dostępu do doświadczania na własną rękę: kierowani przez „wewnętrznego przewodnika” mogą stawać się coraz bardziej swoim „własnym terapeutą”. Wreszcie relacja terapeuta-klient nie jest celem terapeutycznym; intencją jest raczej, aby klient rozwinął relację z samym sobą, zdolną do przetwarzania wydarzeń życiowych, odkrywania znaczenia i generowania symboli i działań korzystnych zarówno dla klienta, jak i środowiska.

Bibliografia

Elliott, R, Watson, J.C., Goldman, R.N. & Greenberg, L.S. (2004). Learning emotion-focused therapy. The process-experiential approach to change. Washington, D.C.: American Psychological Association.

Friedman, N. (1995). On focusing: How to access your own and other people's direct experience. (self-published) 259 Massachusetts Av., Arlington, MA 02174.

Gendlin, E. T. (1973). Experiential Psychotherapy. In R. Corsini (Ed.), Current Psychotherapies (pp. 317-352). Itasca: Peacock.

Gendlin, E. T. (1981). Focusing (Rev. ed.). New York: Bantam Books.

Gendlin, E. T. (1996). Focusing-oriented psychotherapy: A manual of the experiential method. New York: Guilford Press.

Hinterkopf, E. (1996). A Process Definition of Spirituality: Implications for Focusing Therapy. The Folio: A Journal for Focusing and Experiential Therapy. 15(1), 9-12.

Kiesler, D.J. (1988). Therapeutic metacommunication. Palo Alto, CA: Consulting Psychology Press.

Leijssen, M. (1998). Focusing processes. In L.S. Greenberg, G. Lietaer, & J. Watson (Eds.), Handbook of experiential psychotherapy (pp.121-154). New York: Guilford.

Leijssen, M. (2004). Focusing-oriented dream work. In R. I. Rosner, W. J. Lyddon, & A. Freeman (Eds.), Cognitive therapy and dreams (pp. 137-160). New York: Springer Publishing Company.

Leijssen, M. (2006). Validation of the body in psychotherapy. Journal of Humanistic Psychology. 46, 2, 126-146.

Mahrer, A.R. (1996/2004). The complete guide to experiential psychotherapy. Boulder, Colorado: Bull.

Rogers, C. R. (1961). On becoming a person. Boston: Houghton Mifflin.

Schneider, K.J., & May, R. (1995). The psychology of existence: An integrative clinical perspective. New York: McGraw-Hill.

Schnellbacher, J. (2005). De echtheid van de therapeut in de communicatie met de cliënt. Een empirisch onderzoek. Niet-gepubliceerde licentiaatsverhandeling, Katholieke Universteit Leuven.

Walsh, R. (1999). Essential spirituality: the seven central practices to awaken heart and mind. New York: John Wiley.

Warner, M.S. (1996). How does Empathy Cure ? : A theoretical Consideration of Empathy, Processing and Personal Narrative. In R. Hutterer, G. Pawlowsky, P.F. Schmid & R. Stipsits (Eds.), Client-Centered and Experiential Psychotherapy: A Paradigm in Motion (pp.127-144). Wien:.Peter Lang.

Weiser Cornell, A. (1996). The power of focusing. Oakland, California. New Harbinger Publications.

Yalom, I.D. (1980). Existential psychotherapy. New York: Basic Books.

Czytaj dalej

Połączenie z własną esencjąPołączenie z własną esencjąCZYTAJ ——→Postmodernizm jako epoka rozproszeniaPostmodernizm jako epoka rozproszeniaCZYTAJ ——→Zanurzam sięZanurzam sięCZYTAJ ——→