Jesteśmy w procesie.
Po raz pierwszy A Process Model — opus magnum Eugene'a Gendlina — ukaże się w języku polskim.
Pracujemy nad tym przekładem od ponad dwóch lat. Powoli, zdanie po zdaniu, pojęcie po pojęciu. Nie próbujemy jedynie przenieść angielskich słów do polszczyzny. Szukamy języka, który pozwoli zachować sposób myślenia Gendlina — jego precyzję, ruch i procesualność.
Bo A Process Model nie jest książką, którą można po prostu przetłumaczyć.
To jedna z tych prac, które wymagają zmiany sposobu czytania.
Gendlin proponuje w niej radykalnie procesowy sposób rozumienia rzeczywistości. Życie nie jest tutaj zbiorem rzeczy, które następnie wchodzą ze sobą w relacje. Organizm i środowisko nie są najpierw oddzielone. Ciało nie jest przedmiotem znajdującym się w świecie.
Najpierw jest proces.
Z niego dopiero wyłaniają się formy, rozróżnienia, znaczenia, symbole i słowa.
Dlatego również nasze tłumaczenie powstaje jako proces.
Siedmioosobowy zespół tłumaczy, w tym ja, Tomasz Radkiewicz, pracuje pod kierunkiem Renaty Zagórskiej. Regularnie spotykamy się na seminariach translatorskich, podczas których wspólnie czytamy kolejne fragmenty A Process Model. Niekiedy jedno zdanie zatrzymuje nas na długo. Wracamy do niego, sprawdzamy znaczenia pojęć w różnych miejscach książki i pytamy, co właściwie Gendlin pozwala nam tutaj pomyśleć.
Nie chcemy zbyt szybko wiedzieć.
Najpierw pozwalamy tekstowi pracować.
Szczególną częścią tego procesu są również moje indywidualne spotkania z Donatą Schoeller — filozofką głęboko zakorzenioną w myśli Gendlina i jedną z najważniejszych współczesnych interpretatorek jego filozofii.
Wspólnie przyglądamy się kluczowym pojęciom i miejscom, w których zwykłe filozoficzne przyzwyczajenia językowe przestają wystarczać. Nasze rozmowy dotyczą nie tylko tego, jakie polskie słowo wybrać, lecz także tego, jak rozumieć A Process Model jako żywy opis procesu życia.
To właśnie tam tłumaczenie staje się czymś więcej niż poszukiwaniem właściwego odpowiednika.
Staje się słuchaniem.
Pozwalaniem, aby znaczenie najpierw mogło zostać odczute, sprawdzone w doświadczeniu, a dopiero później nazwane.
I pytaniem:
jak powiedzieć po polsku coś, dla czego polski język filozoficzny nie ma jeszcze gotowej formy?
To pytanie prowadzi nas przez całą pracę.
Książka, która już pracuje
Coraz wyraźniej widzimy, że polskie tłumaczenie A Process Model nie jest dla nas jedynie projektem wydawniczym.
Ta książka już prowadzi nas — sposób, w jaki myślimy, uczymy się, spotykamy i rozwijamy Instytut Obecności.
Zmienia pytania, które zadajemy. Pozwala inaczej patrzeć na ciało, doświadczenie, relację, zmianę i język. Uczy pozostawania przy czymś, co jeszcze nie jest gotowe, ale już niesie w sobie możliwość następnego kroku.
Nie zawsze wiemy wcześniej, dokąd ten krok prowadzi.
I coraz mniej potrzebujemy to wiedzieć.
Uczymy się pozostawać blisko tego, co właśnie się wydarza, i troszczyć się o następny krok, który może z tego wyrosnąć.
Właśnie w tym sensie tłumaczenie stało się dla nas czymś więcej niż pracą nad książką. Stało się częścią procesu Instytutu — sposobem myślenia, uczenia się i bycia przy tym, co dopiero szuka swojej formy.
Jeszcze chwila
Polski przekład A Process Model powstaje na podstawie oficjalnej licencji wydawniczej udzielonej przez Northwestern University Press.
Praca nad przekładem jest już zaawansowana.
Po latach obecności Eugene'a Gendlina w polskim środowisku focusingowym jego najważniejsze dzieło filozoficzne otrzyma wreszcie polski język.
Ale dla nas wydanie książki nie będzie końcem tego procesu.
Być może będzie dopiero momentem, w którym będzie on mógł naprawdę pójść dalej.
Poza nas.
Jesteśmy ciekawi ludzi, którzy dopiero otworzą tę książkę. Tego, co wydarzy się podczas ich spotkania z tym sposobem myślenia. Co poruszy się w ich doświadczeniu. Jakie pytania pojawią się tam, gdzie wcześniej ich nie było.
Jesteśmy ciekawi, jak polskie słowa Gendlina zaczną pracować w filozofii, focusingu, psychoterapii, edukacji — ale także poza nimi, wszędzie tam, gdzie człowiek próbuje być blisko życia, które właśnie się wydarza.
Nie chcemy wyznaczać temu kierunku.
Chcemy troszczyć się o warunki, w których to, co jeszcze nie ma swojej formy, będzie mogło ją odnaleźć.
A Process Model już prowadzi nas.
Teraz jesteśmy ciekawi, jak poprowadzi tych, którzy dopiero będą go odkrywać.
I chcemy być blisko tego, co wydarzy się dalej.
— Tomasz Radkiewicz


