Prof. dr Mia Leijssen — Wydział Psychologii, K.U. Leuven, Leuven, Belgia
Streszczenie. Aby uchwycić cechy momentów, w których proces duszy ożywa w psychoterapii, rozpoczęto „projekt badawczy duszy”. Analiza przypadku z dobrymi wynikami ilustruje, w jaki sposób doświadczenie więzi decyduje o tym, czy dusza się ujawnia; w jaki sposób proces ten może być doświadczany poprzez zwracanie uwagi na ciało; i w jaki sposób rytuały mogą być pielęgnujące dla duszy. Dusza jest rozumiana jako odczuwany cieleśnie wewnętrzny kompas, który nadaje kierunek indywidualnemu życiu. Ten wewnętrzny proces wykracza poza ograniczoną jaźń poprzez doświadczenie przynależności do większego procesu: połączenia z ludźmi i naturą, a dla niektórych z bardziej subtelnymi energiami, które nie są takie same jak codzienna rzeczywistość materialna. Terapeuci są zachęcani do komunikowania postawy otwartości na pełen zakres ludzkiego doświadczenia oraz do integracji życia duchowego klienta jako części jego psychologii.
Słowa kluczowe: dusza, ciało, obecność, rytuały, psychoterapia zintegrowana duchowo
Wprowadzenie: źródła inspiracji
Podczas warsztatów czasami zachęcam terapeutów do zastanowienia się nad doświadczeniami lub wydarzeniami, które wpłynęły na ich życie, zadając pytania takie jak:
- Czy doświadczyłeś czegoś, co zmieniło Twoje życie?
- Jakich trudności doświadczyłeś na poszczególnych etapach?
- Czy były momenty, które były dla Ciebie wyjątkowo trudne lub których żałujesz?
- Co dało ci spokój lub pocieszenie, siłę lub odwagę, radość lub wdzięczność?
- Czy były momenty szczytowe, momenty szczególnej intuicji, szczególne sny?
- Czy kiedykolwiek miałeś czas, kiedy czułeś się głęboko i w pełni żywy?
- Co daje ci poczucie, że wykorzystujesz lub otrzymujesz od życia to, co najlepsze?
Informacje zwrotne od uczestników pokazują, że podczas ich szkolenia jako psychoterapeutów nacisk kładziono głównie na leczenie ran z przeszłości. W trakcie tego warsztatu zdali sobie jednak sprawę, że podczas pracy jako terapeuci wykorzystują swoje mocne strony, nawet bardziej niż swoje słabosci. Uczestnicy są pozytywnie zaskoczeni tym odkryciem, co jeden z nich wyraził w następujący sposób: „Wcześniej wiedziałem, gdzie są moje słabe punkty, ale teraz wiem, gdzie mogę znaleźć swoje paliwo”.
Zachęciło mnie to do zwrócenia większej uwagi na odkrywanie tego, gdzie ludzie znajdują swoje osobiste źródła inspiracji. Ten sposób pracy idzie w parze z wykorzystaniem Psychologii Pozytywnej (Snyder & Lopez, 2001). Poważne traktowanie cnót i mocnych stron wraz z wrażliwością w psychoterapii jest już paradygmatyczną zmianą. Jednak pytania podane powyżej sięgają głębiej niż jest to zwykle celem Psychologii Pozytywnej. Są to pytania zaadaptowane od Pargamenta (2007) oraz Griffith and Griffith (2002). Wspomnieni badacze dzięki podobnym pytaniom ujawniają duchową historię klienta lub prowadzą terapeutów w opowiadaniu ich autobiografii w celu zbadania wrażliwości na poziomie religijnym. Wolę, aby pytania były bardziej globalne, aby uczestnicy mogli wyraźnie spostrzegać wszystko, co pojawia się w historii ich życia. Pytania nie odnoszą się bezpośrednio do wyższych mocy lub praktyk religijnych. Zamiast tego używają psychologicznie znaczących pojęć. Niemniej jednak uczestnicy doświadczają, że pytania te odnoszą się do ich dusz.
Nie zdziwiłbym się, gdyby Gendlin (1984) wprowadził termin „felt sense”, aby zapobiec z góry przyjętym wyobrażeniom o religii i duchowości, które przychodzą na myśl, gdy słyszy się słowo „dusza”. Wśród psychoterapeutów istnieje długa tradycja odzwierciedlająca pewną niechęć, jeśli chodzi o tematy związane z religią lub duchowością. Na przykład dogmatyczna postawa Freuda stawała się coraz bardziej niepokojąca dla Junga, który wykazywał przychylne nastawienie do religii, co zakończyło się podziałem w nurcie psychoanalitycznym, ponieważ wśród wspomnianych narastała frustracja z powodu dzielących ich różnic (Wulff, 1997). Późniejszy ruch Rogersa w kierunku duchowości był dla niektórych kolegów ze społeczności terapeutów nurtu skoncentrowanego na osobie rezultatem, którego nie chcieli przyjąć (Van Belle, 1990), i istnieją wewnętrzne spory między tymi, którzy postrzegają duchowy wymiar ludzkiego doświadczenia jako ważne źródło życia – a tym samym jako podejście do psychoterapii i dobrego samopoczucia – a tymi, którzy postrzegają go jako niefortunną dywersję, która grozi zakwestionowaniem całego podejścia.

Zróżnicowane punkty widzenia odzwierciedlają wielowiekowe różnice w poglądach, których nie da się rozwiązać za pomocą pozytywistycznych wersji nauki. Istota tych różnic odnosi się do różnych interpretacji wymiaru transcendentnego. Gdy autotranscendencja postrzegana jest w wymiarze horyzontalnym, wówczas większy proces, którego częścią czuje się dana osoba, umiejscowiony jest w obiektywnej, obserwowalnej rzeczywistości. Pełną uwagę poświęca się kontaktowi z ludźmi i otaczającym nas światem (Snijder, 2007). Wiele wizji terapeutów egzystencjalnych jest tego przykładem. W tym ujęciu duchowość jest akceptowana jako otwartość, która wydobywa z ludzi to, co w nich najlepsze oraz pomaga odnaleźć sens i głębię w życiu (van Kalmthout, 2006). Kiedy koncepcja jest sformułowana w tak szeroki sposób, wydaje się akceptowalna dla prawie wszystkich. Zgoda jest jednak mniej powszechna, gdy autotranscendencja podąża w kierunku wertykalnym i uwzględnia bardziej subtelne energie, które nie są tym samym, co codzienna rzeczywistość materialna. Z badań Bergina (1991) wiemy, że psychoterapeuci pod tym względem znacznie różnią się od normy, ponieważ ze wszystkich grup ludzi najmniej ufają lub wierzą w wyższe moce. Sceptycy są wspierani przez zachodnią kulturę materialistyczną i konwencjonalną naukę empiryczną, które ograniczają swój zakres do dowodów zebranych za pomocą zmysłów fizycznych i mają tendencję do wierzenia, że myślenie może otworzyć każde drzwi (Elkins, 2005). Ale kiedy przyjmujemy pozycję „radykalnego empiryka”, jak zrobił to William James (1902/1985), nauka o człowieku może zwrócić uwagę na znacznie szerszy zakres dowodów i obejmować introspekcję, intuicję, wartości i znaczenie. „Żadna z tych rzeczy nie jest mierzalna, ale są one tak samo częścią naszego doświadczenia, jak mierzalne dane dostarczane przez nasze zmysły i muszą być traktowane równie poważnie jako dowód na rodzaj wszechświata, który zamieszkujemy” (Neville, 2007, s. 283). Wielu psychoterapeutów pozostaje zaangażowanych jedynie w ograniczony zakres przekonań, a niektórzy wycofują się do dualistycznej pozycji dobrych i złych poglądów.
Moim osobistym zmartwieniem jest to, że dziedzina jako całość zubożałaby, gdyby dominowała jedna perspektywa. Pragnę przekazać postawę otwartości na pełen zakres ludzkiego doświadczenia. Jest to zatem również postawa pokory wobec tego, co leży poza naszym racjonalnym zrozumieniem i kontrolą, wobec tego, co leży poza instrumentami pozytywistycznego naukowca, a zwłaszcza wobec tajemnicy. Pogodzenie się ze złożonością wielu perspektyw jest wyzwaniem, a osiągnięcie pluralistycznej perspektywy jest trudne. Ale przynajmniej możemy szukać terminów wystarczająco szerokich, aby objąć wielowymiarowy wewnętrzny świat klientów.
Wybór spojrzenia na psychoterapię jako na opiekę nad duszą wynikał z mojego doświadczenia, że „sesje duszy” należą do najbardziej pomocnych i kluczowych momentów w procesie klienta. W poprzednim artykule stwierdziłam: „Obecnie stało się jasne, że nie ma już potrzeby oddzielania wymiaru duchowego od procesu psychoterapii, tak jakby był to temat tak ezoteryczny, że wykracza poza granice skutecznego leczenia. Momenty zmiany mają bardzo różny charakter i czasami pojawiają się jako szczytowe doświadczenia lub duchowe chwile, które odżywiają duszę” (Leijssen, 2008, s. 224).
Bardziej niż cokolwiek innego chcę docenić język klientów. Klienci nie nazywają swoich doświadczeń w naszym profesjonalnym języku, jak na przykład posiadanie „felt sensu”, a dla nich ludzka osobowość i duchowość istnieją na tym samym kontinuum. Jestem poruszony tym, jak Klienci czasami określają proces uzdrawiania jako „ożywienie duszy”.
Projekt badawczy duszy
Aby zbliżyć się do procesu duszy w psychoterapii, zaczęłam zwracać szczególną uwagę na momenty w terapii, w których klient spontanicznie używał słowa dusza, aby wyrazić swoje doświadczenie. Zebrałam również sesje, w których jako terapeuta wprowadziłam wymiar duchowy. Następnie dokonałam analizy sesji, w których narracje zawierały słowo dusza lub synonimy, których ludzie używają w odniesieniu do tego doświadczenia. W tym badaniu starałam się uchwycić ważne warunki i cechy momentów, w których proces duszy ożył. Mój „projekt duszy” obejmuje osiem przypadków z indywidualnej psychoterapii, w których klient przejął inicjatywę w mówieniu o duszy, oraz trzy przypadki, w których inicjatywa wyszła ode mnie, oferując wyrażenia dla danego doświadczenia lub gdy moje pytania wywołały proces duszy. Oznacza to, że podczas terapii, która może obejmować tylko jedną sesję lub nawet do pięćdziesięciu sesji, jedna trzecia z trzydziestu trzech klientów, których widziałam w ciągu ostatnich dwóch lat, czasami wspomina o doświadczeniach związanych z procesem duszy.
Dodałam konkretne miary w celu ewaluacji wyników terapii, poziomu więzi, porozumienia co do celów i doświadczenia głębi sesji. Na koniec klient został poproszony o głębsze zastanowienie się nad procesem terapii kierowanym przez Client Change Interview, który jest przeprowadzany przez współpracownika w celu uzyskania niezależnego obserwatora (Elliott, Slatick i Urman, 2001). Głównymi tematami tego wywiadu były zmiany, które klient zauważył od czasu rozpoczęcia terapii, co jego zdaniem mogło spowodować te zmiany oraz pomocne lub nieprzydatne aspekty terapii. Badanie to jest nadal w toku i odniosę się tylko do fragmentów jego wyników. Jest już oczywiste, że w procesie psychoterapeutycznym każda osoba doświadcza duszy na swój własny sposób. Zapewnia to indywidualne objawienie, które może nie być istotne dla innych ludzi. Najpierw przedstawię, co ludzie mają na myśli, gdy mówią o duszy.
Dusza
Dusza jest bardzo starą koncepcją z długą historią w filozofii, a także w różnych religiach. Nie zamierzam prowadzić długiego dyskursu na temat tego złożonego zjawiska. Skupiam się przede wszystkim na znaczeniu duszy w praktyce terapeutycznej. Ciało, umysł i dusza to różne porządki rzeczywistości, z których każdy ma swoją własną perspektywę (Elkins, 2005). Rzeczywistość ciała składa się z doznań i emocji, podczas gdy rzeczywistość umysłu składa się z myśli, uczuć i teorii. Nasze doświadczenie jest czymś więcej niż ich kombinacją, więc musimy wyróżnić trzecią perspektywę.
Dusza jest niewidzialną, twórczą i organizującą regułą w życiu, która może przejawiać się w różnych doświadczeniach. Dotyczy tego, jak żyć i co naprawdę ma znaczenie. Nadaje kierunek i sens indywidualnemu życiu. Jest to cielesna wiedza, która różni się od intelektualnego wglądu. Ten wewnętrzny proces wykracza poza ograniczoną jaźń poprzez doświadczenie przynależności do większego procesu. Tak więc, z jednej strony, dusza jest namacalna jako rodzaj wewnętrznego kompasu, cieleśnie odczuwanej „inspiracji”. Z drugiej strony, ten zorientowany do wewnątrz ruch jest nierozerwalnie związany ze zorientowanym na zewnątrz ruchem połączenia z czymś, co wykracza poza osobę. Ruchy te idą ze sobą w parze, podobnie jak proces wdechu i wydechu.
Ruchy te idą ze sobą w parze, podobnie jak proces wdechu i wydechu.
Nadaje kierunek i sens indywidualnemu życiu.
Pojęcie „duszy” nie zatrzymuje się na granicach osoby; wykracza poza osobę. Wskazuje na mistyczny wymiar ludzkiego doświadczenia. Mistycyzm jest procesem, w którym doświadcza się połączenia z większym procesem. Rogers (1980) pisał o „wewnętrznym duchu” lub „transcendentalnym rdzeniu”. Przez wieki ludzie nazywali subtelne doświadczenie samo-transcendencji tak różnymi terminami, jak prawdziwe ja, źródło życia, wyższa świadomość, świadomość jedności, świadomość nielokalna, bezinteresowne ja, Budda, Tao i tak dalej. Czasami ludzie używają dużej litery „S”, aby odróżnić doświadczenie Jaźni od codziennego poczucia siebie jako osoby (Corbett & Stein, 2005).

Uważność na to, co pojawia się tu i teraz, zwiększa możliwość dotarcia do terytorium duszy. Natychmiastowe doświadczenie duszy może wyrażać się wielorako, ale nigdy nie jest nudne (Pargament, 2007). Może objawiać się w formie radości, wzruszenia, wdzięczności, zdumienia, więzi, ale także jako wyrzuty sumienia, poczucie winy, żal, rozczarowanie. Na przykład smutek lub złość mogą wskazywać na świętą stratę lub jakaś formę zbezczeszczenia. Dusza wyraża się również poprzez naszą zdolność do miłości lub jakość czułości (Thorne, 2006). Dusza nie dotyczy „zewnętrza” tak bardzo, jak dotyczy „wnętrza” rzeczy. W porównaniu z tym doświadczalnym poznaniem, mądrość z książek i wiedza teoretyczna są tak dalekie od bezpośredniego doświadczenia, jak tekst o reprodukcji seksualnej od uścisku kochanka. Doświadczenie duszy nie jest stanem wędrówki; jest to doświadczenie, które jest szczególnie zakorzenione w naszej ziemskiej egzystencji i w tym, co można odczuć cieleśnie.
Ludzka dusza jest jak ogród. Aby stworzyć ogród, ogrodnik musi wziąć pod uwagę naturalne skłonności różnych roślin, ukształtowanie terenu, warunki klimatyczne itp. Tworzenie ogrodu nie może być wymuszoną, mechaniczną czynnością. Nie można uprawiać byle czego w dowolnym miejscu. Aspekt organiczny jest kluczowy. Ale ogrodnik nie pozwala, by rzeczy rosły tak, jak chcą – to by coś dało, ale nie stworzyłoby ogrodu. Nie stworzyłby niczego. Tworzenie wymaga znajomości naturalnych form i sił działających w danej sytuacji, ale także wizji, która przekształci sytuację. Kreatywność wnosi coś nowego do form, które już istnieją, tak że same te formy ulegają zmianie. ... Tym, co odróżnia ogród od zwykłego systemu organicznego, jest wizja ogrodnika. Jeśli zastosujemy to do ludzkiego życia w ogóle, zobaczymy, że to, co odróżnia nas od zwierząt, to nasza zdolność do refleksji nad naszymi pragnieniami i niechęciami oraz do podejmowania wysiłków w celu przekształcenia ich w świetle tego, co postrzegamy jako dobre lub wartościowe. (Purton, 2002)
Ludzka dusza jest jak ogród.
Dla niektórych ludzi problem z terminem dusza polega na tym, że przez wieki gromadził on różnego rodzaju koncepcje i znaczenia, które blokują świeże zrozumienie. Właściwie cała pierwsza część teorii Gendlina „Myślenie na krawędzi” dotyczy „przełamywania bariery językowej” (Lou, 2008). Kiedy używa się powszechnie stosowanego języka, nie można wyrazić czegoś, co jest dopiero w trakcie formowania. Dlatego czasami ważne jest, aby poszukać innego terminu, aby uchwycić proces duszy.
Ilustracja psychoterapii jako troski o duszę
Aby skonkretyzować sposób podejścia do duszy w terapii, wybrałam winietę z dwunastej pomyślnie zakończonej sesji. Klientka zgłosiła się na terapię z powodu poważnej traumy w młodości: fizycznego i seksualnego wykorzystywania przez ojca, podczas gdy jej depresyjna matka pozwalała na te ekscesy. Klientka zerwała wszelkie kontakty z rodzicami, ponieważ poprzednie spotkania zawsze kończyły się agresywnymi wybuchami ojca. Na początku tej sesji klientka informuje mnie, że każdego ranka budzi się w panice; czuje się opuszczona i doświadcza, że jej dusza nie chce już być na tym świecie. Wielokrotnie woła: „mamo i tato, pomóżcie mi!”. To nie pomaga pozbyć się paniki; wręcz przeciwnie, czuje się jeszcze bardziej opuszczona, jakby nie miała już gruntu pod nogami. Daję jej do zrozumienia, że rozumiem, jak bardzo dusza potrzebuje czuć się mile widziana na tym świecie, z pomocą kochających rodziców, którzy pomagają dziecku znaleźć komfort w swoim ciele. Mówię jej, że rozumiem, że jej „rytuał przebudzenia”, a mianowicie wołanie o rodziców, pochodzi z głębokiego pragnienia wewnętrznego dziecka, które wciąż ma nadzieję na znalezienie przytulenia i wsparcia, którego nigdy nie otrzymało. Klientka kontynuuje, mówiąc, że poczuła się poruszona tekstem od Nelsona Mandeli.
Proponuję, abyśmy przez chwilę skupili się na tym, co jej ciało próbuje wyrazić, gdy budzi się rano. Zachęcam ją do zamknięcia oczu, zwrócenia uwagi na środek ciała i oddychania głęboko w brzuchu. Następnie proszę ją, aby poczekała w przyjaznej postawie z pytaniem: „Czego potrzebuję, kiedy budzę się rano?”. Po długiej przerwie odpowiada: „Czegoś, co sprawi, że poczuję się niesiona i wspierana”. Po odzwierciedleniu tego, zapraszam ją, by poczuła, czy jej ciało może dać jej znać, czego doświadcza jako poczucia niesienia. Odkrywa: „Natura, ziemia; dosłownie praca z glebą.” Przez chwilę odczuwa to jako coś bardzo pocieszającego.
Ale potem mówi: „Coś dużego zaczyna się nade mną unosić i czuję, że staję się bardzo mała”. Proszę ją, by cofnęła się w wyobraźni i spojrzała na to, co ją przytłacza. Natychmiast to rozpoznaje: „Mój ojciec, który sprawia, że wszystko wygląda śmiesznie i sprawia, że we wszystko wątpię”. Ma łzy w oczach i mówi, że znów czuje się bardzo mała, ponieważ nic ani nikt nie może przeciwstawić się jej ojcu. Nawet natura kurczy się pod wpływem niszczycielskiej mocy jej ojca. Proponuję spróbować następującego: „Wyobraź sobie Mandelę na miejscu swojego ojca”. Natychmiast czuje wielką zmianę w swoim doświadczeniu. Czuje, że staje się potężna i piękna. Zmienia się postawa jej ciała i wyraz twarzy. Grunt pod jej stopami jest ciepły i bezpieczny, czuje, że rozkwita. Jest poruszona wiarą w swoją osobistą siłę i we wspierający grunt tej egzystencji.
Wyjaśniam jej, że jej zwykły poranny rytuał jest bardzo zniechęcający i proszę ją, aby sprawdziła w swoim ciele, jak zareaguje na rozpoczęcie nowego porannego rytuału. W trakcie rozmowy wpadliśmy na pomysł, aby umieścić zdjęcie Mandeli obok jej łóżka i nawiązać kontakt z „Matką Ziemią” jako wspierającym gruntem, w którym może się zakotwiczyć, aby rozpocząć dzień. Klientka czuje się wzmocniona pomysłem, że w kolejnych dniach będzie mogła polegać na rytuale, który pozwoli jej faktycznie nawiązać kontakt ze swoją siłą i pięknem. Sesję opuszcza silna kobieta.
Sesję opuszcza silna kobieta.
W wywiadzie dotyczącym zmiany klienta klientka zgłasza, że ta sesja należy do najbardziej pomocnych momentów w jej terapii. Panika ostatnich lat ustąpiła miejsca szczególnemu spokojowi i czystemu uczuciu. Sesja ta charakteryzowała się różnorodnymi aspektami, które okazały się kluczowe dla doświadczania duszy.
W dalszej części wyjaśnię, w jaki sposób doświadczenie więzi określa, czy dusza się objawia, czy nie; w jaki sposób dusza może być doświadczana poprzez zwracanie uwagi na ciało; i jak rytuały mogą pielęgnować duszę.
Doświadczenie łączności
Klientka zgłosiła, że w obecności terapeuty czuła się naprawdę bezpieczna i przytulona. Mogła łatwiej znieść ogromny ból z przeszłości i nie czuła już ogromnej samotności. Doświadczyła również, że relacja terapeutyczna wywołała głębszy potencjał w jej jaźni, siłę życiową wynikającą z bycia częścią „Matki Natury”.
Podczas mojego szkolenia jako psychoterapeuta skoncentrowany na osobie nauczyłam się wiele o tym, jak relacja definiuje to, czego się doświadcza i jak stać się towarzyszem ludzi, którzy w życiu doznają cierpienia. Efekty empatii, bezwarunkowego pozytywnego szacunku i kongruencji polegają na tym, że klient może ponownie przeżyć traumatyczne wydarzenia w bardziej życzliwym kontekście i zrekonstruować historię swojego życia. Inne efekty są takie, że klient może wnieść więcej świadomości do trwającego procesu doświadczania. W późniejszym okresie swojej kariery terapeutycznej Rogers (1980) odkrył „obecność”.
Odkrywam, że kiedy jestem najbliżej mojego wewnętrznego, intuicyjnego ja, kiedy jestem w jakiś sposób w kontakcie z nieznanym we mnie, kiedy być może jestem w nieco zmienionym stanie świadomości, wtedy wszystko, co robię, wydaje się być pełne uzdrowienia. Wtedy po prostu moja obecność jest uwalniająca i pomocna dla innych (s. 129).
Geller i Greenberg (2002) stwierdzili w swoich badaniach, że w dziś obecność jest postrzegana przez wielu terapeutów skoncentrowanych na osobie jako głębsza jakość, która pozwala na realizację podstawowych warunków. „Obecność obejmuje bycie całkowicie w danej chwili na wielu poziomach, fizycznym, emocjonalnym, poznawczym i duchowym. Obejmuje również bycie ugruntowanym w sobie, z rozszerzoną świadomością i otwartością na innych i otaczający nas świat” (Geller, 2008). Koncepcja „relacyjnej głębi” jest kolejnym sposobem promowania głębokiego kontaktu i uzdrawiającego zaangażowania między dwojgiem ludzi. Jest to próba „przeniesienia duszy tkwiązej w naszej pracy na wyższy poziom świadomości” (Cooper, 2006, s. 228). Terapeuta nie może sprawić, by obecność się wydarzyła. Ale może dokonać wyboru, aby być mniej lub bardziej przygotowanym na to, mniej lub bardziej otwartym, mniej lub bardziej skoncentrowanym na tym, aby to się stało (Schudel, 2006).
Ma to wpływ na mnie jako terapeutę w bardzo konkretny sposób, więc na początku sesji świadomie poświęcam czas na wycofanie się z ciągłego pośpiechu i wyostrzenie świadomości poprzez oczyszczenie mojej wewnętrznej przestrzeni. W spotkaniu terapeutycznym czasami zauważam, że mój styl zmienia się w kierunku głębszej opieki rozwojowej, świeższego współczucia, bardziej ryzykownej autentyczności, wykorzystując możliwości synchroniczności, a nie sprytnej inżynierii lub skomplikowanych rozwiązań technicznych. Thorne (1991) ujmuje swoje rozumienie tych momentów w następujący sposób: „Nie waham się powiedzieć, że mój klient i ja jesteśmy uwikłani w strumień miłości. W tym strumieniu pojawia się bezwysiłkowe lub intuicyjne zrozumienie, a zadziwiające jest to, jak złożone może być to zrozumienie” (s. 77). Dla mnie pomocne jest również połączenie się z jakimś większym źródłem miłości, aby być obecnym w ekstremalnych formach cierpienia. Istnieje wiele sposobów na odniesienie się do reprezentacji absolutnej obecności lub miłości.
Wiele osób wychowanych w kulturze chrześcijańskiej podczas medytacji widzi obrazy i symbole z tradycji chrześcijańskiej. ... Jezuita i mistrz zen, ojciec Enomiya Lassalle, dał mi do myślenia następującą rzecz: wielu chrześcijan uważa buddystów za niedojrzałych, ponieważ nie dotarli jeszcze do osobowego Boga; wielu buddystów powiedziałoby to samo o chrześcijanach, ponieważ wciąż trzymają się osobowego Boga. „O co tu tak naprawdę chodzi?” – zapytał Lassalle. Dotarło do mnie, że miał na myśli obecność. Absolutną obecność. Z imionami lub bez, osobową, transpersonalną, poza transpersonalną. To wszystko nie ma znaczenia. Absolutna obecność jest niepodzielna, a nie fragmentaryczna (Schillings, 2008).
Absolutna obecność jest niepodzielna, a nie fragmentaryczna.
W języku Jungistów chodzi o archetyp. Archetyp to zdolność do tworzenia obrazu, a nie sam obraz; jest to potencjał z treścią, która nie jest dana, dopóki nie zostanie wypełniona żywym doświadczeniem (Corbett & Stein, 2005). Na przykład archetyp Wielkiej Matki lub żeński aspekt boskości jest transpersonalną zasadą występującą we wszystkich mitologiach i tradycjach religijnych. Nadaje się jej lokalne imiona, takie jak Maryja, Sophia, Shechina, Kali, Durga, Quan Yin, Tara i tak dalej. Z archetypowego punktu widzenia te różnice w nazwach i formach są po prostu kwestią lokalnego folkloru i nacisku. Wszystkie one są manifestacjami tej samej podstawowej archetypowej zasady.
Chociaż nie mówię o moim osobistym obrazie absolutnej obecności i miłości, klienci są wrażliwi na moją otwartość na ten potencjał. Myślę, że nie możemy tego uniknąć na głębokości relacji; osobiste kwestie terapeuty i to, co on lub ona manifestuje, wybrzmiewają poprzez znaczenia, których doświadczają klienci i to, co ośmielają się wyrazić lub o czym nie mówią. Koledzy Carla Rogersa powiedzieli na przykład, że nauczyli się nie rozmawiać z nim o religii, ponieważ był to temat tabu i było to dla niego niewygodne (Barrineau, 1990). Ale jak wiemy, ostatni okres życia Rogersa charakteryzował się głębokim zainteresowaniem transcendencją. Według jego słów: „Jestem zmuszony wierzyć, że ja, podobnie jak wielu innych, nie doceniłem znaczenia tego mistycznego, duchowego wymiaru” (Rogers, 1986, s. 200).
Życie ludzkie jest procesem cielesnym
W tej winiecie poprosiłam klientkę, aby zwróciła uwagę na swoje ciało. Dla mnie osobiście był to punkt zwrotny w moim życiu, kiedy podczas warsztatów z Gendlinem odkryłam, co się dzieje, gdy uwaga skupia się na ciele. Zostałam ukształtowana w środowisku akademickim, w którym racjonalne podejście było oczywiste. Słuchanie ciała wprowadziło nowy rozwój w mojej świadomości.
Istnieją różne sposoby zwracania uwagi na ciało w psychoterapii: ćwiczenia oddechowe, relaksacja, ćwiczenia świadomości ciała, komunikacja niewerbalna, ruch, kontakt fizyczny. Wpływ na proces klienta jest wieloraki i wieloaspektowy (Leijssen, 2006). Praca z ciałem natychmiast przywołuje rzeczywistość. Uwrażliwia na to, co namacalne, żywe i istotne. Zwiększa samoświadomość, pomaga spowolnić reakcje i opóźnić automatyczne zachowanie. Można uruchomić silną pamięć afektywną; może rozwiązać blokady i ułatwić katartyczne uwolnienie. Ma działanie redukujące stres, uziemiające i centrujące. I wreszcie, dotyka transcendentnego podłoża naszego trwającego życia, ponieważ jest istotną bramą do królestwa kosmicznej świadomości.
Aby uzasadnić pracę z ciałem w psychoterapii, opieram się na teorii Gendlina (1984, 1996). Istota ludzka, ciało, jest rozumiana jako proces, który jest środowiskowy od samego początku; w rzeczywistości ciało nie może istnieć bez swojego środowiska. Słowo „ciało” nie oznacza tutaj „złożonej maszyny”, którą możemy obserwować z zewnątrz, ale wewnętrznie odczuwane ciało, żywy proces, który rozwija się sam w interakcji ze swoim środowiskiem. Ciało, które wie, co cenimy, co nas zraniło i jak to uleczyć. Ciało, które zna właściwy następny krok, aby doprowadzić nas do bardziej pełnego i satysfakcjonującego życia. Jeśli nasza świadomość jest skierowana na nasz cielesny proces doświadczania, Gendlin mówi o Focusingu. Focusing jest procesem, dzięki któremu stajemy się świadomi subtelnego poziomu wiedzy, który przemawia do nas poprzez ciało. Focusing nie jest tylko jedną z technik terapeutycznych; jest zakorzeniony w głębokiej filozoficznej analizie związku między doświadczaniem a symbolizacją, co z kolei ma kluczowe znaczenie dla naszego zrozumienia tego, czym jest bycie człowiekiem (Purton, 2007).
W swojej teorii zmiany osobowości Rogers mówi o „doświadczeniu organicznym” jako rodzaju cielesnej mądrości, która wykracza poza intelekt (Ikemi, 2005). Gendlin zróżnicował koncepcję Rogersa, wyjaśniając, że nie chodzi o treść, ale o proces, a nie o uczucie, ale o „odczuwany sens”. Gendlin nadał nową nazwę felt sense procesowi doświadczania wrażeń cielesnych, które mają znaczenie.
Odczuwany zmysł ma charakter holistyczny i zawiera w sobie znacznie więcej, niż możemy łatwo myśleć lub emocjonalnie wiedzieć o naszej sytuacji. Gdy terapeuta i klient spędzają czas z felt sense, pojawiają się nowe i jaśniejsze znaczenia. Felt sense, z własnej woli, przynosi dokładne słowo, obraz, wspomnienie, zrozumienie, nowy pomysł lub krok działania, który jest potrzebny do rozwiązania problemu. Ciało fizyczne, w odpowiedzi, doświadczy pewnego złagodzenia lub uwolnienia napięcia, gdy zarejestruje „słuszność” tego, co pochodzi z felt sense. To złagodzenie napięcia jest tym, co mówi nam, że nawiązaliśmy kontakt z tym głębszym poziomem świadomości i że jesteśmy na właściwej ścieżce (Focusing Institute, n.d.).
Istnieją silne podobieństwa między duszą a koncepcją felt sense. Przynajmniej w moim przypadku mogę powiedzieć, że proces focusingu doprowadził do doświadczenia mojej duszy w bardzo konkretny i istotny sposób. Moje odczucie, że „dusza” i „felt sense” są podobnymi procesami zostało potwierdzone przez teolog Dorothee Sölle, która mówi, że „dusza jest tylko skrótem dla doświadczenia” (Schillings, 2008). Wielu kolegów ze społeczności focusingowej opisuje duchowe, transcendentalne doświadczenia, gdy felt sense jest traktowany z uwagą. Doświadczenie felt sense pochodzi z ciała, ale wykracza poza jego granice: osoba czuje, że jest częścią większego procesu (Campbell & McMahon, 1985). Według słów Gendlina (1984): „Felt sense, który nazywam również krawędzią świadomości, jest centrum osobowości. Znajduje się pomiędzy świadomą osobą a głębokim, uniwersalnym zasięgiem ludzkiej natury, gdzie nie jesteśmy już sobą. Jest otwarty na to, co pochodzi z tych uniwersaliów, ale czuje się jak „naprawdę ja”” (s. 81). Felt sense otwiera proces, który implikuje więcej niż możemy opisać słowami i który zachęca nas do sięgania po metafory, symbole lub obrazy, aby wyrazić to „więcej”. Wybrane metafory nigdy nie są niezależne od tego, co przemawia do nas w naszym otoczeniu.
Focusing może być jednym ze sposobów na przeniesienie ukrytego doświadczania ciała. Inne metody, które charakteryzują się uważnością na ciało – na przykład Mindfulness – mogą prowadzić do podobnych procesów. Doświadczenie odczuwane cieleśnie służy jako brama wejściowa, a skupiona postawa przyjaznej, nieosądzającej obecności na tym, co jest doświadczane tu i teraz, jest kultywowana jako kluczowa. Znalezienie pozytywnego związku z procesem doświadczania może być dużą przeszkodą. Dlatego dla większości osób obecność osoby towarzyszącej ma kluczowe znaczenie dla znalezienia troskliwej, przyjaznej postawy wobec odczuwanego cieleśnie procesu doświadczania. Co więcej, proces ten zyskuje znacznie większą głębię w obecności dobrego słuchacza, który jest również przyjazny dla treści. Na przykład w moim projekcie badawczym dotyczącym duszy niektórzy klienci wyraźnie powiedzieli, że mieli doświadczenie znacznie głębszego zagłębiania się w niepokojące aspekty ich religijnego tła, ponieważ czuli się bezpiecznie, że potraktuję takie treści bez osądzania. W przeciwieństwie do tego, jak zauważyli Griffith i Griffith (2002), istnieją również sposoby, w jakie klinicyści mogą odciąć się od dialogu duszy od samego początku.
Rytuały jako sposób na odżywienie duszy
W winiecie rozwinęliśmy pomysł rytuału, który klientka może wykorzystać na rozpoczęcie dnia. W wywiadzie dotyczącym zmiany klienta klientka opowiada o długotrwałym efekcie tego rytuału. Za każdym razem, gdy patrzy na zdjęcie Mandeli, czuje, że jej dusza się budzi. Przypomina jej o odwadze, odporności, optymizmie, czystości, solidarności, miłości do ludzkiego życia, pomimo zmagań i złych warunków.
W psychoterapii doświadczam, że wprowadzenie rytuałów jest szczególnie ważne, gdy słowa po prostu nie wystarczają, aby uchwycić potrzeby duszy. Rytuały wyrażają podstawowe prawdy życiowe poprzez obrazy, symbole i działania, bez nadmiernego wyjaśniania. Zmiana wywołana przez rytuał jest głównie rozumiana lub doświadczana w gestach, które niosą ze sobą więcej znaczeń niż to, co racjonalnie w nich widzimy.
Podczas terapii czasami potrzebujemy rytuałów, aby nadać wystarczające uznanie drastycznym doświadczeniom, które miały miejsce w życiu klienta. Klientka wspomniana w powyższej winiecie potrzebowała w piątej sesji rytuału oczyszczającego, aby na poziomie symbolicznym pozbyć się doświadczeń brudnego i naruszonego ciała po kazirodztwie. Potrzeba rytuału wyraża, że wydarzyło się coś, co wykracza poza zdolność jednostki do opanowania i poskromienia. Często towarzyszy temu potrzeba transpersonalnej pomocy w przekształceniu sytuacji. Rytuały tworzone przez terapeutę i samego klienta mają moc zwracania się do duszy, gdy zawierają elementy osobiste, a także elementy archetypowe, na przykład woda we wszystkich kulturach jest postrzegana jako mająca moc oczyszczającą i transformującą.
Skuteczne rytuały przywracają klientom poczucie więzi, umieszczając ich życie w kontekście większej prawdy o istnieniu (Pargament, 2007). Zachęcają do emocjonalnego katharsis i pomagają nadać sens zmianom i przejściom. Bez rytuałów ludzie mogą utknąć w określonych emocjach (np. smutku, złości, wstydzie) lub w określonych warunkach życiowych. Działania w rytuale są narzędziem, środkiem, aby pamiętać, że istoty ludzkie są częścią społeczności, że mogą utrzymywać bezpieczną przestrzeń i dawać lub otrzymywać wsparcie w trudnych sytuacjach. Dają również nadzieję, że istnieje „coś więcej”, na czym można polegać, gdy jednostka nie jest już w stanie zrozumieć życia.
Dla racjonalnego myśliciela może to budzić pewne podejrzenia, ponieważ brzmi to jak magia. W przypadku magii istnieje bezpośredni związek przyczynowy między wypowiadaniem określonych zaklęć lub wykonywaniem określonych czynności a tym, co dzieje się po tych czynnościach. Słowa lub działania są magicznymi zaklęciami, z którymi dana osoba łączy magiczne moce, tak jak piłkarz, który jest przekonany, że powinien zawsze nosić tę samą bieliznę, aby strzelać gole. W tych formach przesądów człowiek przypisuje skuteczność znakom; skuteczność, która w rzeczywistości powinna być przypisana przyczynom. Magia odchodzi od „wszechmocy myśli”; osoba wierzy, że to, czego pragnie lub czego się obawia, rzeczywiście się wydarzy. Ale w rytuałach nie chodzi o cudowne wydarzenia w magicznym sensie. Skuteczność rytuału nie jest „przyczynowa” jak w magii. Rytuał wspiera intencje osób go wykonujących i niesie ze sobą znaczenie przypisywane mu przez społeczność. Podczas rytuału symbole są używane do przywrócenia połączenia z ważnymi innymi lub z tym, co jest większe i potężniejsze niż małe, odizolowane ja. Nie umniejsza to faktu, że czerpanie z tego szczególnego potencjału jest trudnym ćwiczeniem równoważącym, bez popadania w formy magicznego myślenia lub zaprzeczania egzystencjalnym faktom.

Uwagi końcowe
Brak miejsca nie pozwala mi opisać innych doświadczeń w spotkaniu terapeutycznym, które pielęgnują duszę, takich jak praca ze snami lub odkrywanie domen kreatywności. Psychoterapia jest wyzwaniem par excellence, aby zmierzyć się z prawdą o swoim życiu i docenić to, co naprawdę ma znaczenie. Momenty duszy są bardzo wpływowymi momentami terapii i bardzo podobne do tego, co Grafanaki i wsp. (2007) odkryli w swoich badaniach nad momentami przepływu w psychoterapii. Doświadczenia bycia połączonym, bycia uważnym na tu i teraz, bycia inspirowanym przez cielesne zasoby, są podstawowymi składnikami tych szczytowych momentów. W tych momentach fizyczne, społeczne, psychologiczne i duchowe wymiary życia są zintegrowane w jednym odczuwalnym procesie, który ewoluuje z chwili na chwilę. To doświadczenie całości jest częścią procesu uzdrawiania.
Życie duszy przybiera wiele różnych form, w zależności od temperamentu i struktury osobowości (Leijssen, 2007). Wszyscy mamy swoje preferowane kanały prowadzące do duszy. Klient z winiety jest osobą, która pasuje do ścieżki serca lub ścieżki uczuć. Emocjonalne doświadczenie sacrum jest wtedy odczuwane głęboko w kościach i zapewnia osobie podstawowe zaufanie do życia. Inni mają większe powinowactwo ze ścieżką myślenia (lub ścieżką wiedzy). Poszukują ostatecznej mądrości poprzez wykorzystanie systematycznych narzędzi rozumu, zadawania pytań, studiowania i nauki. Starożytni greccy filozofowie byli przykładem tej racjonalnej ścieżki. Dla innych ścieżka działania jest preferowaną drogą do ich duszy. Osoby te wcielają w życie swoje rozumienie świata poprzez praktykę. W codziennych relacjach dokonują aktów miłości i współczucia, a poprzez służbę na rzecz społeczności uczestniczą w czymś świętym. Dla innych osób ścieżka ciszy jest najlepszym sposobem na zaspokojenie potrzeb duszy. Różne formy medytacji lub modlitwy są wtedy istotnymi składnikami, które cementują ich bezpośrednie spotkanie z sacrum. Możliwe są różne kombinacje sposobów odczuwania, myślenia, działania i ciszy. Jako terapeuta staram się znaleźć połączenie z powinowactwami klienta i wspieram ścieżkę, która ma znaczenie dla każdego konkretnego klienta. W moim doświadczalnym podejściu nie staram się oferować uniwersalnej metody opartej na moich osobistych preferencjach lub jakimkolwiek konkretnym doświadczeniu.
Etyka naszego zawodu wymaga, abyśmy zastanowili się nad naszym sposobem pracy i szukali czegoś więcej niż tylko osobistych preferencji, aby argumentować, że istnieją dobre powody, aby włączyć duszę do naszej pracy jako psychoterapeutów. Wyniki mojego skromnego projektu badawczego są wspierane przez rosnącą liczbę dowodów empirycznych, które jednoznacznie wskazują na duchowość jako silny predyktor zdrowia i dobrego samopoczucia (Pargament, 2007). Badania wykazujące skuteczność psychoterapii zintegrowanej duchowo są inspirujące na wiele sposobów. Niemniej jednak nie jestem zwolennikiem „promowania duchowości” w psychoterapii. Nadmierny entuzjazm duchowy wydaje mi się równie problematyczny jak duchowa krótkowzroczność. Cenię techniki zorientowane duchowo, ale nie wprowadzam ich do pokoju terapeutycznego jako podstawowych metod. Wolę pracować nad materiałem, który spontanicznie się wyłania i nie czuję potrzeby podążania za kulturowym podziałem, ponieważ z mojego doświadczenia wynika, że duchowość jednostki nie jest oddzielona od jej psychologii.
Jednak jedną z funkcji psychoterapii jest również oferowanie przestrzeni dla tematów i doświadczeń, które stanowią kulturowe tabu. W czasach Freuda seksualność była kulturowym tabu. Myślę, że ruch w kierunku duchowości w psychoterapii (Sperry & Shafranske, 2005) w tym wieku może być postrzegany jako znak, że ostateczne obawy, a zwłaszcza to, że istnieje „coś więcej” w ludzkim doświadczeniu, są tabu w materialistycznym społeczeństwie. Zajmując się rzeczywistościami transcendentnymi, nauka jest ograniczona; nie ma narzędzi do uchwycenia ani języka do wyrażenia tego, co William James (1902/1985) nazwał „rzeczywistością niewidzialnego”. Nauka oferuje nam zrozumienie naszego obserwowalnego, fizycznego świata, ale jak uchwycić sens naszego istnienia? Chodzi o to, że są to kwestie osobistej wiary, a nie obserwowalne, testowalne rzeczywistości, dla których redukcyjny scjentyzm cieszy się metodą dociekań. Nauka nie może stwierdzić istnienia ani zweryfikować konkretnych treści doświadczeń transpersonalnych; może jednak pozwolić na bardziej holistyczne podejście do interwencji psychologicznych i zbadać wpływ przekonań i praktyk na zdrowie i dobre samopoczucie. Kwestie teoretyczne nie muszą być w pełni rozwiązane, zanim będziemy mogli pracować z procesem duszy w psychoterapii. Nasza cielesna wiedza może być ważnym kluczem do odblokowania głębi naszej ludzkiej egzystencji.
Bogate i zróżnicowane szlaki, które ludzie tworzą i którymi podążają, próbując żyć na żyznym gruncie duszy, są fascynujące. Również poszukiwanie duszy może odbywać się pod powierzchnią naszej świadomości. Każdy klient wchodzący do pokoju terapeutycznego może wyostrzyć naszą wrażliwość na różne światopoglądy i może nauczyć nas czegoś nowego i cennego. „Chociaż troskliwy terapeuta może pielęgnować duszę klienta, ważne jest, aby klienci zdawali sobie sprawę, że psychoterapia nie jest po prostu miejscem, w którym ludzie mogą przyjść, aby ktoś inny pielęgnował ich dusze, ale że jest to również poligon szkoleniowy, na którym uczą się, jak samodzielnie o nie dbać” (Elkins, 2005, s. 141).
Bibliografia
Barrineau, P. (1990). Chicago revised: An interview with Elisabeth Sheerer. Person-Centered Review, 5, 416–424.
Bergin, A. E. (1991). Values and religious issues in psychotherapy and mental health. American Psychologist, 46, 394–403.
Campbell, P. A., & McMahon, E. M. (1985). Bio-spirituality: Focusing as a way to grow. Chicago: Loyola University Press.
Cooper, M. (2006). Editorial: Meeting at relational depth. Person-Centered and Experiential Psychotherapies, 5, 227–228.
Corbett, L., & Stein, M. (2005). Contemporary Jungian approaches to spiritually oriented psychotherapy. In L. Sperry & E. P. Shafranske (Eds.), Spiritually oriented psychotherapy (pp. 51–74). Washington, DC: American Psychological Association.
Elkins, D. N. (2005). A humanistic approach to spiritually oriented psychotherapy. In L. Sperry & E. P. Shafranske (Eds.), Spiritually oriented psychotherapy (pp. 131–152). Washington, DC: American Psychological Association.
Elliott, R., Slatick, E., & Urman, M. (2001). Qualitative change process research on psychotherapy: Alternative strategies. Psychologische Beiträge, 43(3), 69–111.
Focusing Institute (n.d.) What is focusing-oriented psychotherapy? Retrieved May 10, 2008, from http://www.focusing.org/psychotherapy.html
Geller, S. (2008, November). Therapeutic presence. Abstract of paper presented at Second Life!? Congres VVCEP-VCgP, Antwerp, Belgium.
Geller, S., & Greenberg, L. S. (2002). Therapeutic presence: Therapists’ experience of presence in the psychotherapeutic encounter. Person-Centered and Experiential Psychotherapies, 1&2, 144–155.
Gendlin, E. T. (1984). The client’s client: The edge of awareness. In R. F. Levant & J. M. Shlien (Eds.), Client-centered therapy and the person-centered approach: New directions in theory, research and practice (pp. 76–107). New York: Praeger.
Gendlin, E. T. (1996). Focusing-oriented psychotherapy. New York: Guilford Press.
Grafanaki, S., Brennan, M., Holmes, S., Tang, K., & Alvarez, S. (2007). In search of flow in counseling and psychotherapy: Identifying the necessary ingredients of peak moments of therapy interaction. Person-Centered and Experiential Psychotherapies, 6, 240–255.
Griffith, J. L., & Griffith, M. E. (2002). Encountering the sacred in psychotherapy. New York: Guilford Press.
Ikemi, A. (2005). Rogers and Gendlin on the bodily felt sense: What they share and where they differ. Person-Centered and Experiential Psychotherapies, 4, 277–288.
James, W. (1985). The varieties of religious experience. A study in human nature. Cambridge, MA: Harvard University Press. (Original work published 1902.)
Kalmthout, M. van (2006). Person-centred psychotherapy as a spiritual discipline. In J. Moore & C. Purton (Eds.), Spirituality and counselling: Experiential and theoretical perspectives (pp. 155– 167.) Ross-on-Wye, UK: PCCS Books.
Leijssen, M. (2006). The validation of the body in psychotherapy. Journal of Humanistic Psychology, 46, 126–146.
Leijssen, M. (2007). Tijd voor de ziel. Tielt: Lannoo.
Leijssen, M. (2008). Encountering the sacred: Person-centered therapy as a spiritual practice. PersonCentered and Experiential Psychotherapies, 7, 218–225.
Lou, N. (2008). Thinking at the edge. Retrieved May 30, 2008, from http://www.nadalou.com
Neville, B. (2007). What kind of universe? Rogers, Whitehead and transformative process. PersonCentered and Experiential Psychotherapies, 6, 271–285.
Pargament, K. I. (2007). Spiritually integrated psychotherapy. Understanding and addressing the sacred. New York, London: Guilford Press.
Purton, C. (2002). Focusing on focusing: The practice and the philosophy. Retrieved May 20, 2008, from http://www.focusing.org/fot/foc_on_foc.asp
Purton, C. (2007). The focusing-oriented counselling primer. Ross-on Wye, UK: PCCS Books.
Rogers, C. R. (1980). A way of being. Boston: Houghton Mifflin.
Rogers, C. R. (1986). A client-centered/person-centered approach to therapy. In I. L. Kutash & A. Wolf (Eds.), Psychotherapist’s casebook (pp. 197–208). San Francisco, CA: Jossey-Bass.
Rogers, C. R. (1989). A newer psychotherapy. In H. Kirschenbaum & V. L. Henderson (Eds.), The Carl Rogers reader (pp. 63–76). Boston: Houghton Mifflin.
Schillings, A. (2008). Stillness and awareness from person to person. Retrieved May 25, 2008, from http://www.focusing.org/spirituality/stillness.htm
Schudel, D. I. (2006). A person-centred therapist’s quest for presence. In J. Moore & C. Purton (Eds.), Spirituality and counselling: Experiential and theoretical perspectives (pp. 127–135). Rosson Wye, UK: PCCS Books.
Snijder, A. (2007). Waarom willen mensen een ziel hebben? Tijdschrift Cliëntgerichte Psychotherapie, 45(3), 38–41.
Snyder, C., & Lopez, S. (2001). Handbook of positive psychology. Oxford, UK: Oxford University Press.
Sperry, L., & Shafranske, E. P. (Eds.). (2005). Spiritually oriented psychotherapy. Washington, DC: American Psychological Association.
Thorne, B. (1991). Behold the man. London: Darton, Longman & Todd.
Thorne, B. (2006). The gift and cost of being fully present. In J. Moore & C. Purton (Eds.), Spirituality and counselling: Experiential and theoretical perspectives (pp. 35–47). Ross-on Wye, UK: PCCS Books.
Van Belle, H. A. (1990). Rogers’ later move toward mysticism: Implications for client-centered therapy. In G. Lietaer, J. Rombauts, & R. Van Balen (Eds.), Client-centered and experiential psychotherapy in the nineties (pp. 49–57). Leuven, Belgium: Leuven University Press.
Wulff, D. W. (1997). Psychology of religion: Classic and contemporary (2nd ed.). New York: John Wiley & Sons.


