Spotkanie 1 – 19.12.2025 (piątek)
godzina – 17:00 – 19:00

TytułŻycie, które słucha
Pierwsze spotkanie cyklu Gendlin 100 było zaproszeniem do wejścia w proces, a nie do rozpoczęcia programu. Nie otwieraliśmy cyklu deklaracją ani ramą tematyczną.
Zatrzymaliśmy się — żeby sprawdzić,czy to, co w nas teraz żyje, ma gdzie być usłyszane.Nie szukaliśmy odpowiedzi. Pozwoliliśmy, by pytanie mogło pozostać otwarte.
Już samo to uruchomiło ruch: delikatne przesunięcie uwagi z głowy do ciała, z mówienia o doświadczeniu — do bycia w doświadczeniu.
Rozmawialiśmy o świecie, w którym żyjemy: świecie nadmiaru słów, narracji i interpretacji. Świecie, który potrafi wszystko opisać, ale coraz rzadziej potrafi zatrzymać się przy tym, co jeszcze nie nazwane.
Postmodernizm pojawił się nie jako teoria filozoficzna, lecz jako klimat codzienności: wielość sensów, płynność znaczeń, wolność, która nie zawsze ma gdzie się oprzeć.
W tym tle łatwo zgubić kontakt z tym, co żywe — nie dlatego, że go nie ma, lecz dlatego, że porusza się ciszej niż narracje. I właśnie w tym miejscu, w tej szczelinie pomiędzy nadmiarem znaczeń a brakiem gruntu, pojawił się Eugene Gendlin .Nie jako postać historyczna. Nie jako twórca metody. Ale jako ktoś, kto został przy tym, co niejasne, i zaufał, że ono niesie w sobie dalszy ruch życia.
Zatrzymaliśmy się przy ciele — nie jako obiekcie ani zbiorze reakcji, lecz jako miejscu, w którym świat i znaczenie spotykają się w żywym procesie. Mówiliśmy o tym, że ciało „wie” wcześniej, niż pojawi się myśl czy słowo. Że w nim obecne są ciche poruszenia, napięcia, jakości, które nie domagają się natychmiastowej interpretacji, leczprzestrzeni, w której mogą się dalej formować.W tym sensie to, co często nazywamy „problemem”, zostało zobaczone jakoproces zatrzymany w pół kroku.Nie coś, co trzeba naprawić, lecz coś, co potrzebuje warunków, by móc się ponieść dalej.
Część spotkania poświęcona była empatii i pracy demo — rozumianej procesowo. Empatii, która nie polega na szybkim rozpoznaniu ani trafnym nazwaniu.
Empatii, która zawiesza wiedzenie, by móc być bliżej przeżywania drugiej osoby. Było o byciu obok, a nie „naprzeciw”. O słuchaniu, które nie wyprzedza sensu, lecz pozwala mu się wyłonić w swoim tempie. W miarę jak spotkanie się toczyło, coś zaczęło zwalniać. Pojawiły się pauzy. Cisza przestała być przerwą między słowami, a stała się częścią procesu. Na koniec nie było podsumowania w klasycznym sensie.
Byłaobecność.
Kilka prostych zdań.
Kilka rzeczy, które pozostały w środku — i to było wystarczające.
To, co wydarzyło się tego wieczoru, nie da się zamknąć w wnioskach. Nie było rezultatem ani celem. Było procesem, który zaczął się wydarzać we wspólnym polu słuchania. Proces nie potrzebuje pośpiechu ani jasnych odpowiedzi. Potrzebuje zgody na nie-wiedzenie, na niejasność, na pozostanie przy tym, co jeszcze się kształtuje. Kiedy dajemy mu przestrzeń, życie samo odnajduje swój kolejny krok — cicho, od środka, we właściwym sobie czasie.
Dziękujemy wszystkim, którzy byli obecni i współtworzyli to doświadczenie. To spotkanie nie było domknięciem.
Było wejściem w proces, który będzie się dalej rozwijał w kolejnych miesiącach cyklu.
Życie, które słucha, idzie dalej.